http://wydaje.pl/e/droga-do-samobojstwa-2
Link do mojej drugiej krótkiej powieści
czwartek, 25 października 2012
sobota, 26 maja 2012
Przeciwieństwa przyciągają sie
Taka tam pioseneczka wymyślona podczas nudnego poranka...:
Zostawiasz znaki na mym ciele to już nie tylko przyjaciele mówię Ci
Ty ciągle krążysz w moich myślach i nie wiem co się ze mną dzieje w mojej głowie tylko ty
choć tak mało się starałem ,dostałem więcej niż bym chciał.
Oboje nadzy obok siebie a to tylko przyjaciele - mówisz mi
Ty wciąż tak obojętna nie liczyłaś ze mną się
Ja wciąż tak zakochany ,nie wiem jak ,nie wiem kiedy
nie wiem co ze mną stało się.
To była tylko chwila ale o takiej chwili się nie zapomina
Toczysz ze mną walkę ale ja będę w zaparte i nie poddam się.
Twoje oczy patrzą tak ,że zarywa się mój świat
twoje usta mówią do mnie nie ale dusza więcej chce
Zostawiasz znaki na mym ciele to już nie tylko przyjaciele mówię Ci
Ty ciągle krążysz w moich myślach i nie wiem co się ze mną dzieje w mojej głowie tylko ty
choć tak mało się starałem ,dostałem więcej niż bym chciał.
Oboje nadzy obok siebie a to tylko przyjaciele - mówisz mi
Ty wciąż tak obojętna nie liczyłaś ze mną się
Ja wciąż tak zakochany ,nie wiem jak ,nie wiem kiedy
nie wiem co ze mną stało się.
To była tylko chwila ale o takiej chwili się nie zapomina
Toczysz ze mną walkę ale ja będę w zaparte i nie poddam się.
Twoje oczy patrzą tak ,że zarywa się mój świat
twoje usta mówią do mnie nie ale dusza więcej chce
Przeciwieństwa mówią ,że tak łatwo przyciągają się
a ja myślę i wiem czego chce
był był przy mnie noc i dzień
Dam Ci w prezencie cały świat
Co tylko chcesz po chwili masz
i nie mów mi ,że to tylko gra
Ty pragniesz mnie i ja pragnę cię tak
a ja myślę i wiem czego chce
był był przy mnie noc i dzień
Dam Ci w prezencie cały świat
Co tylko chcesz po chwili masz
i nie mów mi ,że to tylko gra
Ty pragniesz mnie i ja pragnę cię tak
niedziela, 18 marca 2012
Bardzo mi miło :))
Moją książkę już ściągnęło z wydaje.pl prawie 70 osób ......nawet nie myślałam ,że może w sumie kogoś zainteresować. Fajnie ,że kogoś zaciekawił w ogóle wstęp i zechciało mu się przeczytać dalej-dziękuje. Było by mi bardzo miło gdybyście coś tam skomentowali ,podali swoje opinie na temat książki ,co o niej myślicie - czy czytając straciliście tylko czas i nie podobała Ci się czy na odwrót uważasz ,że to dobra książka;)
sobota, 28 stycznia 2012
wydaje.pl
Jeśli chcecie pobrać e booka jest on dostępny tutaj:
http://wydaje.pl/ebooks/show/616/Droga-do-Samobojstwa
http://wydaje.pl/ebooks/show/616/Droga-do-Samobojstwa
Wstęp
Książka nawiązuje do życia młodzieży i o tym jak kruche potrafi ono być. Wciągu jednego dnia może zmienić się pogląd na świat, możesz kochać życie lecz drugiego dnia je znienawidzić. Wszystko jest skomplikowane , trzeba nauczyć się przystosowywać do nowych zasad, niektórzy nie wytrzymują ,załamują się codzienność ich przerasta a gdy dochodzą do tego swoje problemy wtedy już upadają i odechciewa im się żyć. Każdy z nas ma swoją drogę i nią podążą ,swoje racje i poglądy ...czasem zapominamy o najważniejszym ,zakochujemy się albo zajmujemy się pracą czy nauką. Zajmujemy się wszystkim tylko nie sobą. Czas leci i go nie cofniemy zanim coś zrobimy zastanówmy się choć przez chwilę czy dobrze czynimy. Są chwile ,które trzeba przetrwać zaciskając zęby ale po pewnym czasie wychodzi słońce i jest lepiej ale nie każdy potrafi w to wierzyć.
Ta Książka to opowiadanie a może i nie do końca ,to taki zlepek historii. Być może wszystko zostało wymyślone a może....a może wszystko kiedyś miało miejsce. Niektóre sytuacje mogę wydawać się nie realne ale czy są prawdziwe o tym sami zadecydujcie. To opowiadanie będzie o pewnej dziewczynie - Samancie i o tym jak toczyły się jej losy czytając pomyślcie o tym ,że wśród was są takie osoby jak ona a może jej życie jest podobne do twojego nigdy nic nie wiadomo.
Książka nawiązuje do życia młodzieży i o tym jak kruche potrafi ono być. Wciągu jednego dnia może zmienić się pogląd na świat, możesz kochać życie lecz drugiego dnia je znienawidzić. Wszystko jest skomplikowane , trzeba nauczyć się przystosowywać do nowych zasad, niektórzy nie wytrzymują ,załamują się codzienność ich przerasta a gdy dochodzą do tego swoje problemy wtedy już upadają i odechciewa im się żyć. Każdy z nas ma swoją drogę i nią podążą ,swoje racje i poglądy ...czasem zapominamy o najważniejszym ,zakochujemy się albo zajmujemy się pracą czy nauką. Zajmujemy się wszystkim tylko nie sobą. Czas leci i go nie cofniemy zanim coś zrobimy zastanówmy się choć przez chwilę czy dobrze czynimy. Są chwile ,które trzeba przetrwać zaciskając zęby ale po pewnym czasie wychodzi słońce i jest lepiej ale nie każdy potrafi w to wierzyć.
Ta Książka to opowiadanie a może i nie do końca ,to taki zlepek historii. Być może wszystko zostało wymyślone a może....a może wszystko kiedyś miało miejsce. Niektóre sytuacje mogę wydawać się nie realne ale czy są prawdziwe o tym sami zadecydujcie. To opowiadanie będzie o pewnej dziewczynie - Samancie i o tym jak toczyły się jej losy czytając pomyślcie o tym ,że wśród was są takie osoby jak ona a może jej życie jest podobne do twojego nigdy nic nie wiadomo.
I Rozdział Dzieciństwo
Wspomnienia to coś ,czego nikt nam nie zabierze. Dzięki nim możemy na chwile zapomnieć o tym co jest teraz i przypomnieć sobie o tym co kiedyś było, zamknąć oczy ..powspominać. Lubię to robić bo moje dzieciństwo było wspaniałe i szczęśliwe. Wiele się pozmieniało chyba każdy jak dorasta zauważa pewne zmiany , relacje z rodzicami już nie są takie jak kiedyś, urywają się kontakty z przyjaciółmi z podwórka, każdy poważnieje i już co raz mniej rzeczy cieszy tak bardzo jak kiedyś. Może to zbyt ciężkie rozważania będąc dziewczyną która ma 18 lat ale ja tak już mam. Eh...Kiedyś miałam takie beztroskie życie , po śniadaniu wychodziło się na podwórko,zwoływało ekipę i bawiło do samego wieczora z przerwą na obiad ,który jadło się z wielkim pośpiechem. Graliśmy często w piłkę nożną na polach lub nawet na ulicy po prostu gdzie się dało. Co z tego ,że jestem dziewczyną też mogę kochać ten sport jak się wychowało z chłopakami to już widocznie tak jest. Z upływem czasu przychodziło co raz więcej obowiązków ,szczególnie jeśli chodzi o naukę. Jezu! Jak ja nienawidzę się uczyć ! Wprost nie cierpię a zresztą kto lubi siedzieć nad książkami i wkuwać jakieś rzeczy bez sensu ,które mi się nigdy nie przydadzą – no zależy jeszcze o czym mówimy. Jak pomyślę ,że niedługo czeka mnie matura to nie mogę tego z boleć ,nie wiem kiedy wezmę się do nauki ,strasznie mi się nie chce ,ciągle odkładam lekcje na potem. Jak ja bym chciała cofnąć się do tego co było ,rodzice wszystkim się zajmowali a ja w sumie nie miałam jakiś większych problemów chyba ,że taki typu co by tu teraz zbroić haha. Byłam raczej trudnym dzieciakiem no i jak trochę podrosłam to sądzę ,że lżej rodzicom, to też się nie zrobiło wręcz przeciwnie ,ciągle narzekają co to nie ja i że źle mnie wychowali ,że jestem zbyt bardzo rozpieszczona. Chciałabym znowu pobawić się lalkami , czy zagrać w klasy na ulicy,pograć w ganianego czy chowanego z kolegami ale przecież to już jest za dziecinne zachowanie jak na ten wiek. Pamiętam jak chodziłam z Kubą ,Radkiem i czasem też z Justyną do Lasu i wspinaliśmy się po drzewach – kto wyżej ! Albo jak bawiliśmy się w policjantów i złodziei na rowerach hałasując tak ,że cała wieś nas słyszała. Wtedy nie miałam jeszcze internetu i się bardzo cieszę ,że tak było bo całe dzieciństwo nie zleciało mi przed komunikatorami na fejsie czy innych portalach i stronach ....wychodziło się na dwór i korzystało z każdej chwili jak najlepiej ,spotykało się na żywo nie tak jak teraz to często bywa na Skype lub połowę dnia siedzi się na gg żeby z kimś pogadać zamiast wyjść i się normalniej na świecie spotkać. Jeden dzwonek do drzwi i każdy wychodził ,wszyscy się zbieraliśmy i zastanawialiśmy się nad tym co by tu teraz porobić. Zdarzały się też kłótnie ale wtedy to były na zasadzie nie lubię Cię bo nie chcesz się ze mną bawić tak jak ja chce i po tygodniu znowu się odzywaliśmy a teraz jak się z kimś pokłócić to ma się wroga na całe życie ,który najchętniej to by Cię zepchnął ze schodów i jeszcze dobił. Lubię wspominać jak z koleżanką bawiłyśmy się w ,,gotowanie'' i podbierałyśmy rodzicom warzywa z ogródka ,co prawda nasze potrawy były nie jadalne ale liczyła się zabawa albo jak wyrywaliśmy kwiatki z ogródka i sprzedawaliśmy potem żeby sobie trochę zarobić. Dzieciństwo ..... tak szybko zleciało ,tak pragnęłam dorosnąć ,być wyższa i mieć już to upragnione 18 lat ,gdy już to osiągnęłam a nawet wcześniej to zatęskniłam za tym co było , za tym czego nie doceniałam. Teraz już czas będzie leciał co raz szybciej nawet nie chce o tym myśleć. Matura ,Studia ,Praca nie chce mi się wierzyć ,że już niedługo będę zarabiać prawdopodobnie własne pieniądze to mi się wydaje takie nie realne ,podoba mi się takie wygodne życie. Obiad zrobiony przez mamę , tata zarabia pieniądze a ja obecnie siedzę w pokoju ,słucham muzyki nic nie robię i imprezuje a tu nie długo bajka się skończy. Czuję się już stara nie jedna osoba powiedziała bym mi : ,,co ty wygadujesz , masz dopiero 18 lat?!'' .....dopiero....dla mnie to już jest aż 18 lat. W końcu nie wiadomo kiedy życie się skończy w jednej chwili jesteś a w drugiej Cię nie ma ale taka już jest kolej rzeczy. Lubię wyobrażać sobie ,że mam 10-15 lat i prowadzę spokojne życie ale to tylko moje wyobrażenia ,które nie pokrywają się z rzeczywistością. Zachowuję się często nie odpowiednio co do swojego wieku ale to może dlatego bo tak bardzo nie chcę dorosnąć. Najbardziej to bym chciała narodzić się na nowo i ułożyć całkowicie inaczej moje życie a przede wszystkim ...... nigdy się nie zakochać! Nawet teraz nie mogę się do końca na niczym skupić – na swoich wspomnieniach bo w mojej głowie jest on i to cały czas już tak chyba od 6 miesięcy. Ale to już dłuższa historia do której wrócę później. Ciągle z chodzę na poboczne tematy nie mogę skupić się i myśleć tylko o jednym, to uciążliwe. Tak więc wracając do mojego dzieciństwa ... pamiętam jeszcze jak lubiłam bawić się w rodzinę ,zawsze grałam mamę bo nie pozwalali mi być dzieckiem o co czasami się obrażałam. No może częściej niż tylko czasami,byłam takim typowo obrażającym się o wszystko dzieciakiem nie wiem jak inni ze mną wytrzymywali jeśli czegoś chciałam to musiałam mieć to ,,teraz – zaraz'' inaczej popadałam w płacz albo się do nikogo nie odzywałam. Oh a jak przypomnę sobie przebywanie całymi dniami w piaskownicy , robienie zamków i wykopywanie tuneli to było coś. Będąc mniejsza bardzo lubiłam zimę , co prawda teraz też wręcz ją kocham ale jak śnieg spadnie na wigilie trochę poleży i jak dla mnie to może już przyjść lato a kiedyś to jak były zaspy ...to nie chciało się wracać do domu a jak już rodzicom udało się nas zaciągnąć to wracaliśmy cali mokrzy po bitwach na śnieżki ,lepieniu bałwana czy próbie ulepienia igloo lub nacieraniu się czy wożeniu się na zmianę na sankach i w pewnym momencie tak wykręcanie nimi ,że osoba na nich się znajdująca się wywalała , ile było przy tym śmiechu...Nie zapomnę tez nigdy jak chodziliśmy nad rzekę i zbieraliśmy patyki po to żeby położyć je na wodzie i dzięki temu przechodzić na drugą stronę ,czasami ktoś się skąpał a rzeka super czysta to nie była ale fajnie było. Mieliśmy takie sąsiadki za którymi nie bardzo przepadaliśmy , takie trzy dziewczyny ,które chciały się z nami bawić i ciągle mieszały się i przeszkadzały we wszystkim a my straszyliśmy je mrówkami albo skarżyliśmy na nich ich rodzicom byle ,żeby się od nas odczepili. Bywało i tak,że między nami dochodziło do bójek tzw. Solówek ale to zawsze one wracały z płaczem do domu,najgorzej miały gdy było lato I kopce ziemi na łąkach bo wtedy wymazywaliśmy je całe na czarno a potem mieliśmy szlabany i reprymendy od rodziców. Mogę śmiało powiedzieć ,że mając niewiele lat byłam bardzo szczęśliwym dzieckiem a problemy odstawiałam na bok chciałabym umieć tak teraz co nie zawsze mi się udaje. Z młodych latach pamiętam jeszcze moje zamiłowanie do zwierząt ,które nie minęło nadal je uwielbiam ,każde bez wyjątku są dla mnie bliższe niż ludzie nie marudzą , zawsze przy Tobie są i nie ma z nimi większych problemów. Zawsze miałam zwierzyniec w domu psy ,koty,rybki,papużki ,tchórzofretka I przez pewien okres opiekowałam się Malwinką koniem którego pokochałam. Uwielbiam jeździć konno to jedna z moich pasji ,jeżdżę już kilka lat I nie zamierzam przestać tylko ,że ostatnio nie mam na to czasu. Przyjemność sprawiało mi zwykłe czyszczenie Malwinki lub po prostu przebywanie obok niej. To był taki mój przytulas ,gdy rozłożyłam ręce podchodziła I w tulała swoją główkę w moje ramiona do żadnego konia nie czułam się nigdy tak przywiązana. Lecz zachorowała poważnie ,leżałam z nią w stajni podczas jej ostatnich dni ,płakałam I nie mogłam uwierzyć ,że mogę ją stracić – tęsknię za nią. Była także pierwszym koniem na którym zagalopowałam. Postanowiłam pewnego dnia pojechać z nią w teren do lasu. Kłusowałam ,stepowałam fajnie było ale w pewnym momencie gałąź strzeliła w jej zadek I ruszyła... Byłam mega wystraszona,nie wiedziałam co się dzieje ,liście uderzały mnie boleśnie o twarz ,ledwo co się trzymałam. W końcu spadłam ...Ale nie zraziłam się w końcu to nie była jej wina ,że się wystraszyła a jeśli się jeździ konno trzeba się liczyć z tym ,że upadki się zdarzają. Malwinka na szczęście nie uciekła czekała,aż wsiądę na nią z powrotem – więc to zrobiłam ale pomyślałam ,że spróbuje zagalopować I na dłuższym prostym odcinku drużki zaczęłam dawać jej znaki by to uczyniła I udało się I tym razem nie spadłam ,trzymałam się. Pomimo upadku wróciłam tamtego dnia szczęśliwa do domu. Przypomina mi się także jedna z przerażających sytuacji ,która mnie dotknęła I której sobie nigdy nie wybaczę. Miałam kiedyś chomika takiego syryjskiego był brązowo biały I nazywał się Steward no I raz wychodziłam do koleżanki razem z nim by odwiedził chomika Moniki więc zamknęłam go w słoiku. Po powrocie szybko poleciałam na kolacje I zapomniałam o Stewardzie który został w moim pokoju zamknięty w słoiku. Gdy skończyłam jeść I poszłam na górę zobaczyłam tylko jak wydawał swoje ostatnie tchnienie z braku tlenu. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało ,zginął przeze mnie.. W naszej małej wsi zawsze kręciło się dużo przybłęd a ja gdy widziałam jakiegoś wychudzonego pieska albo kotka od razu zanosiłam do domu I pytałam czy możemy zatrzymać dane zwierzątko. Kiedyś sie to dla mnie źle skończyło ,pamiętam takiego malutkiego czarnego pieska wyglądał na głodnego no to postanowiłam przynieść mu trochę kości z grila. Gdy już szłam w stronę furtki nagle poczułam przeszywający ból na mojej nodze – były to zaciskające się zęby psa. Na szczęscie puścił mnie I podskoczyłam na jednej nodze cała we łzach do domu. Po jechaliśmy od razu do szpitala I dostałam serie zastrzyków w brzuch ,,,oj to nie było przyjemne. Najdziwniejsze jest to ,że jak łapali tego pieska I myślałam,, Boże przecież oni teraz go pewnie uśpią'' ,wtedy było mi go żal I chciałam go jakoś uratować ale wiedziałam ,że już nic nie mogę zrobić. Nienawidzę wręcz NIE NAWIDZĘ ludzi którzy kupują sobie szczeniaczki a potem wyrzucają jak już podrośnie pśak na ulice albo jak gdzieś muszą wyjechać. Tak nie można ,tak nie postępują ludzie z sercem ,trzeba mieć serce z kamienia ,żeby taki los zgotować członkowi rodziny. Bo dla mnei zwierzęta są jak rodzina. Psy czy koty to nie były jedyne zwierzęta ,które znosiłam. Zdarzało mi się przynieść jeże albo ranne ptaszki a to wróbelek albo jaskółka a innym razem pisklę które wypadło z drzewa. Nie potrafiłam obok czyjegoś cierpienia przechodzić obojętnie. Będąc mała uwielbiałam patrzyć w niebo I zgadywać jakie kształty przyjmują chmurki – w chwili obecnej to widzę same serca haha a wieczorem oglądać gwiazdy O jak ja to kocham! Umiem nawet znaleźć mały wóz I duży wóz ale więcej już nic ,kiedyś pokazywałam gdzie są te gwiazdozbiory Asi ale ona nic tam nie widzi.
Wspomnienia to coś ,czego nikt nam nie zabierze. Dzięki nim możemy na chwile zapomnieć o tym co jest teraz i przypomnieć sobie o tym co kiedyś było, zamknąć oczy ..powspominać. Lubię to robić bo moje dzieciństwo było wspaniałe i szczęśliwe. Wiele się pozmieniało chyba każdy jak dorasta zauważa pewne zmiany , relacje z rodzicami już nie są takie jak kiedyś, urywają się kontakty z przyjaciółmi z podwórka, każdy poważnieje i już co raz mniej rzeczy cieszy tak bardzo jak kiedyś. Może to zbyt ciężkie rozważania będąc dziewczyną która ma 18 lat ale ja tak już mam. Eh...Kiedyś miałam takie beztroskie życie , po śniadaniu wychodziło się na podwórko,zwoływało ekipę i bawiło do samego wieczora z przerwą na obiad ,który jadło się z wielkim pośpiechem. Graliśmy często w piłkę nożną na polach lub nawet na ulicy po prostu gdzie się dało. Co z tego ,że jestem dziewczyną też mogę kochać ten sport jak się wychowało z chłopakami to już widocznie tak jest. Z upływem czasu przychodziło co raz więcej obowiązków ,szczególnie jeśli chodzi o naukę. Jezu! Jak ja nienawidzę się uczyć ! Wprost nie cierpię a zresztą kto lubi siedzieć nad książkami i wkuwać jakieś rzeczy bez sensu ,które mi się nigdy nie przydadzą – no zależy jeszcze o czym mówimy. Jak pomyślę ,że niedługo czeka mnie matura to nie mogę tego z boleć ,nie wiem kiedy wezmę się do nauki ,strasznie mi się nie chce ,ciągle odkładam lekcje na potem. Jak ja bym chciała cofnąć się do tego co było ,rodzice wszystkim się zajmowali a ja w sumie nie miałam jakiś większych problemów chyba ,że taki typu co by tu teraz zbroić haha. Byłam raczej trudnym dzieciakiem no i jak trochę podrosłam to sądzę ,że lżej rodzicom, to też się nie zrobiło wręcz przeciwnie ,ciągle narzekają co to nie ja i że źle mnie wychowali ,że jestem zbyt bardzo rozpieszczona. Chciałabym znowu pobawić się lalkami , czy zagrać w klasy na ulicy,pograć w ganianego czy chowanego z kolegami ale przecież to już jest za dziecinne zachowanie jak na ten wiek. Pamiętam jak chodziłam z Kubą ,Radkiem i czasem też z Justyną do Lasu i wspinaliśmy się po drzewach – kto wyżej ! Albo jak bawiliśmy się w policjantów i złodziei na rowerach hałasując tak ,że cała wieś nas słyszała. Wtedy nie miałam jeszcze internetu i się bardzo cieszę ,że tak było bo całe dzieciństwo nie zleciało mi przed komunikatorami na fejsie czy innych portalach i stronach ....wychodziło się na dwór i korzystało z każdej chwili jak najlepiej ,spotykało się na żywo nie tak jak teraz to często bywa na Skype lub połowę dnia siedzi się na gg żeby z kimś pogadać zamiast wyjść i się normalniej na świecie spotkać. Jeden dzwonek do drzwi i każdy wychodził ,wszyscy się zbieraliśmy i zastanawialiśmy się nad tym co by tu teraz porobić. Zdarzały się też kłótnie ale wtedy to były na zasadzie nie lubię Cię bo nie chcesz się ze mną bawić tak jak ja chce i po tygodniu znowu się odzywaliśmy a teraz jak się z kimś pokłócić to ma się wroga na całe życie ,który najchętniej to by Cię zepchnął ze schodów i jeszcze dobił. Lubię wspominać jak z koleżanką bawiłyśmy się w ,,gotowanie'' i podbierałyśmy rodzicom warzywa z ogródka ,co prawda nasze potrawy były nie jadalne ale liczyła się zabawa albo jak wyrywaliśmy kwiatki z ogródka i sprzedawaliśmy potem żeby sobie trochę zarobić. Dzieciństwo ..... tak szybko zleciało ,tak pragnęłam dorosnąć ,być wyższa i mieć już to upragnione 18 lat ,gdy już to osiągnęłam a nawet wcześniej to zatęskniłam za tym co było , za tym czego nie doceniałam. Teraz już czas będzie leciał co raz szybciej nawet nie chce o tym myśleć. Matura ,Studia ,Praca nie chce mi się wierzyć ,że już niedługo będę zarabiać prawdopodobnie własne pieniądze to mi się wydaje takie nie realne ,podoba mi się takie wygodne życie. Obiad zrobiony przez mamę , tata zarabia pieniądze a ja obecnie siedzę w pokoju ,słucham muzyki nic nie robię i imprezuje a tu nie długo bajka się skończy. Czuję się już stara nie jedna osoba powiedziała bym mi : ,,co ty wygadujesz , masz dopiero 18 lat?!'' .....dopiero....dla mnie to już jest aż 18 lat. W końcu nie wiadomo kiedy życie się skończy w jednej chwili jesteś a w drugiej Cię nie ma ale taka już jest kolej rzeczy. Lubię wyobrażać sobie ,że mam 10-15 lat i prowadzę spokojne życie ale to tylko moje wyobrażenia ,które nie pokrywają się z rzeczywistością. Zachowuję się często nie odpowiednio co do swojego wieku ale to może dlatego bo tak bardzo nie chcę dorosnąć. Najbardziej to bym chciała narodzić się na nowo i ułożyć całkowicie inaczej moje życie a przede wszystkim ...... nigdy się nie zakochać! Nawet teraz nie mogę się do końca na niczym skupić – na swoich wspomnieniach bo w mojej głowie jest on i to cały czas już tak chyba od 6 miesięcy. Ale to już dłuższa historia do której wrócę później. Ciągle z chodzę na poboczne tematy nie mogę skupić się i myśleć tylko o jednym, to uciążliwe. Tak więc wracając do mojego dzieciństwa ... pamiętam jeszcze jak lubiłam bawić się w rodzinę ,zawsze grałam mamę bo nie pozwalali mi być dzieckiem o co czasami się obrażałam. No może częściej niż tylko czasami,byłam takim typowo obrażającym się o wszystko dzieciakiem nie wiem jak inni ze mną wytrzymywali jeśli czegoś chciałam to musiałam mieć to ,,teraz – zaraz'' inaczej popadałam w płacz albo się do nikogo nie odzywałam. Oh a jak przypomnę sobie przebywanie całymi dniami w piaskownicy , robienie zamków i wykopywanie tuneli to było coś. Będąc mniejsza bardzo lubiłam zimę , co prawda teraz też wręcz ją kocham ale jak śnieg spadnie na wigilie trochę poleży i jak dla mnie to może już przyjść lato a kiedyś to jak były zaspy ...to nie chciało się wracać do domu a jak już rodzicom udało się nas zaciągnąć to wracaliśmy cali mokrzy po bitwach na śnieżki ,lepieniu bałwana czy próbie ulepienia igloo lub nacieraniu się czy wożeniu się na zmianę na sankach i w pewnym momencie tak wykręcanie nimi ,że osoba na nich się znajdująca się wywalała , ile było przy tym śmiechu...Nie zapomnę tez nigdy jak chodziliśmy nad rzekę i zbieraliśmy patyki po to żeby położyć je na wodzie i dzięki temu przechodzić na drugą stronę ,czasami ktoś się skąpał a rzeka super czysta to nie była ale fajnie było. Mieliśmy takie sąsiadki za którymi nie bardzo przepadaliśmy , takie trzy dziewczyny ,które chciały się z nami bawić i ciągle mieszały się i przeszkadzały we wszystkim a my straszyliśmy je mrówkami albo skarżyliśmy na nich ich rodzicom byle ,żeby się od nas odczepili. Bywało i tak,że między nami dochodziło do bójek tzw. Solówek ale to zawsze one wracały z płaczem do domu,najgorzej miały gdy było lato I kopce ziemi na łąkach bo wtedy wymazywaliśmy je całe na czarno a potem mieliśmy szlabany i reprymendy od rodziców. Mogę śmiało powiedzieć ,że mając niewiele lat byłam bardzo szczęśliwym dzieckiem a problemy odstawiałam na bok chciałabym umieć tak teraz co nie zawsze mi się udaje. Z młodych latach pamiętam jeszcze moje zamiłowanie do zwierząt ,które nie minęło nadal je uwielbiam ,każde bez wyjątku są dla mnie bliższe niż ludzie nie marudzą , zawsze przy Tobie są i nie ma z nimi większych problemów. Zawsze miałam zwierzyniec w domu psy ,koty,rybki,papużki ,tchórzofretka I przez pewien okres opiekowałam się Malwinką koniem którego pokochałam. Uwielbiam jeździć konno to jedna z moich pasji ,jeżdżę już kilka lat I nie zamierzam przestać tylko ,że ostatnio nie mam na to czasu. Przyjemność sprawiało mi zwykłe czyszczenie Malwinki lub po prostu przebywanie obok niej. To był taki mój przytulas ,gdy rozłożyłam ręce podchodziła I w tulała swoją główkę w moje ramiona do żadnego konia nie czułam się nigdy tak przywiązana. Lecz zachorowała poważnie ,leżałam z nią w stajni podczas jej ostatnich dni ,płakałam I nie mogłam uwierzyć ,że mogę ją stracić – tęsknię za nią. Była także pierwszym koniem na którym zagalopowałam. Postanowiłam pewnego dnia pojechać z nią w teren do lasu. Kłusowałam ,stepowałam fajnie było ale w pewnym momencie gałąź strzeliła w jej zadek I ruszyła... Byłam mega wystraszona,nie wiedziałam co się dzieje ,liście uderzały mnie boleśnie o twarz ,ledwo co się trzymałam. W końcu spadłam ...Ale nie zraziłam się w końcu to nie była jej wina ,że się wystraszyła a jeśli się jeździ konno trzeba się liczyć z tym ,że upadki się zdarzają. Malwinka na szczęście nie uciekła czekała,aż wsiądę na nią z powrotem – więc to zrobiłam ale pomyślałam ,że spróbuje zagalopować I na dłuższym prostym odcinku drużki zaczęłam dawać jej znaki by to uczyniła I udało się I tym razem nie spadłam ,trzymałam się. Pomimo upadku wróciłam tamtego dnia szczęśliwa do domu. Przypomina mi się także jedna z przerażających sytuacji ,która mnie dotknęła I której sobie nigdy nie wybaczę. Miałam kiedyś chomika takiego syryjskiego był brązowo biały I nazywał się Steward no I raz wychodziłam do koleżanki razem z nim by odwiedził chomika Moniki więc zamknęłam go w słoiku. Po powrocie szybko poleciałam na kolacje I zapomniałam o Stewardzie który został w moim pokoju zamknięty w słoiku. Gdy skończyłam jeść I poszłam na górę zobaczyłam tylko jak wydawał swoje ostatnie tchnienie z braku tlenu. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało ,zginął przeze mnie.. W naszej małej wsi zawsze kręciło się dużo przybłęd a ja gdy widziałam jakiegoś wychudzonego pieska albo kotka od razu zanosiłam do domu I pytałam czy możemy zatrzymać dane zwierzątko. Kiedyś sie to dla mnie źle skończyło ,pamiętam takiego malutkiego czarnego pieska wyglądał na głodnego no to postanowiłam przynieść mu trochę kości z grila. Gdy już szłam w stronę furtki nagle poczułam przeszywający ból na mojej nodze – były to zaciskające się zęby psa. Na szczęscie puścił mnie I podskoczyłam na jednej nodze cała we łzach do domu. Po jechaliśmy od razu do szpitala I dostałam serie zastrzyków w brzuch ,,,oj to nie było przyjemne. Najdziwniejsze jest to ,że jak łapali tego pieska I myślałam,, Boże przecież oni teraz go pewnie uśpią'' ,wtedy było mi go żal I chciałam go jakoś uratować ale wiedziałam ,że już nic nie mogę zrobić. Nienawidzę wręcz NIE NAWIDZĘ ludzi którzy kupują sobie szczeniaczki a potem wyrzucają jak już podrośnie pśak na ulice albo jak gdzieś muszą wyjechać. Tak nie można ,tak nie postępują ludzie z sercem ,trzeba mieć serce z kamienia ,żeby taki los zgotować członkowi rodziny. Bo dla mnei zwierzęta są jak rodzina. Psy czy koty to nie były jedyne zwierzęta ,które znosiłam. Zdarzało mi się przynieść jeże albo ranne ptaszki a to wróbelek albo jaskółka a innym razem pisklę które wypadło z drzewa. Nie potrafiłam obok czyjegoś cierpienia przechodzić obojętnie. Będąc mała uwielbiałam patrzyć w niebo I zgadywać jakie kształty przyjmują chmurki – w chwili obecnej to widzę same serca haha a wieczorem oglądać gwiazdy O jak ja to kocham! Umiem nawet znaleźć mały wóz I duży wóz ale więcej już nic ,kiedyś pokazywałam gdzie są te gwiazdozbiory Asi ale ona nic tam nie widzi.
II Rozdział Asia i Dawid
Kilka lat temu poznałam pewna dziewczynę ,która jest obecna w moim życiu od tamtej pory ,aż do teraz ma na imię Asia zapoznaliśmy się w dość specyficzny sposób ,zawsze byłam bardzo otwarta i nawiązywanie nowych kontaktów nie sprawiało mi większych trudności. Kiedyś w drodze do domu zauważyłam ją ,zauważyłam też ,że mieszka całkiem blisko mnie i właśnie udaje się do domu , podbiegłam do niej i przywitałam się. Myślę ,że na początku było to dla niej nie lada szokiem ale przedstawiłam się i spytałam gdzie mieszka ,zaproponowałam ,żeby podała mi swój numer i żebyśmy kiedyś się spotkały skoro tak blisko siebie mieszkamy. Zgodziła się wtedy jeszcze nie wiedziałam ,że będzie to początek przyjaźni ,która mam wrażenie będzie trwała całe życie. Na początku nasze spotkania wyglądały bardzo podobnie , rozmawialiśmy i poznawaliśmy siebie nawzajem mam wrażenie ,że kiedyś mnie nie lubiła spotykała się ze mną tylko po to żeby zabić czas ale to wrażenie bardzo szybko znikło. Okazało się ,że oby dwie kochamy oglądać horrory więc zaczęliśmy umawiać się na nocowania , moi rodzice na początku naszej znajomości bardzo lubili Asie potem co nie co uległo zmianie eh. Urządzaliśmy sobie maratony filmowy, spotykaliśmy na podwórku ,jeździliśmy na rowerach , graliśmy w gry planszowe i tak w kółko i w kółko. Ale po pewnym czasie coś się zmieniło a raczej ja się zmieniłam pod wpływem Asi. Kiedyś ubierałam się jak chłopak i zachowywałam się bardzo dziecinnie a z nią moje życie uległo przemianie. Zaczęłam się ubierać w leginsy i spódniczki i przede wszystkim zaczęłam imprezować. Chodziliśmy na różne dyskoteki a czasami nawet sami sobie organizowaliśmy ,,demoralizujące wieczorki''. To ona zapoznała mnie z Dawidem na jednej z naszych spotkań ale problem w tym ,ze był w niej zakochany- a teraz czemu problem ? A dlatego ,że ja w nim odkąd go pierwszy raz zobaczyłam także i obawiam się ,że nigdy mi to nie minie. Co prawda Asia ma chłopaka a w chwili obecnej Dawidowi podoba już się całkowicie inna dziewczyna ale wszystko po kolei. Na początku pomyślałam sobie ,że to tylko zauroczenie no i pewnie mi minie ale tak nie było. Działo się ze mną co raz gorzej. Cały czas o nim myślałam nie potrafiłam na niczym się skupić ach.....te jego oczy zielone piękne oczy w nich chyba najpierw się zakochałam ,choć sama nie wiem może to co innego. A jaki on ma seksowny tyłek! Boże w skali do 10 jego to na 12. Bardzo podoba mi się jak tańczy , świetnie się z nim bawiłam choć przetańczyłam może jak go poznałam z nim z 3 piosenki ale nikt lepiej nie tańczy od niego ,te obroty ...... a jego uśmiech ! O Matko ! Nie ma cudowniejszego uśmiechu na całej kuli ziemskiej , gdy się śmieje robią mu się takie dołeczki a jego oczy tak marszczą się po bokach jakby też chciały się uśmiechnąć. Na tej imprezie co go poznałam ,gdy już byliśmy bardziej podpici podchodził do mnie i raz usiedliśmy i zaczął patrzeć mi tak głęboko w oczy czułam ,że wtedy nic więcej do szczęścia mi już nie potrzeba a zaczęliśmy gadać o Asi ponieważ był w niej zakochany na zabój to zaczął mi o tym opowiadać ale mi to nie przeszkadzało ,cieszyłam się ,że mogłam posłuchać jego głosu. Prosił mnie ,żeby pomogła mu coś z tym zrobić bo jest zakochany w niej po imprezie nawet się spotkaliśmy i na trzeźwo też o tym gadaliśmy sam na sam to był miłe spotkanie tylko szkoda ,że gadaliśmy większość czasu o Asi. Jak się potem po kilku dniach dowiedziałam urwał mi się chwilami film na dyskotece i okazało się ,że nie pamiętałam paru incydentów z tamtego wieczoru. Choćby takiego ,że całowałam się z Dawidem co było dla mnie szokiem ...... ale on też tego nie pamiętał i ogólnie o tym nie rozmawialiśmy. W ogóle to tamtej nocy pierwszy raz się całowałam ale to nie z nim tańczyłam z takim Tomkiem i potem poszliśmy do takiej oddzielnej sali w której nikogo nie było i zaczął mnie całować i opowiadać o kotach... to drugie to mi sie mniej spodobało,potem chodziliśmy za rękę ,aż dorwał się do mnie inny kolega Asi od którego nie mogłam się odpędzić w końcu zaliczył zgon i wtedy dał mi spokój ale tego ,że Dawid mnie pocałował to zupełnie nie pamiętam a strasznie tego żałowałam , robiłam wszystko żeby sobie to przypomnieć i nic czarna dziura ..... ciekawiło mnie czy dobrze całował i czy ja dobrze całuje? Razem z Asią ,Dawidem i Jego przyjacielem Rafałem zaczęliśmy się co raz częściej spotykać i robiliśmy sobie takie mini imprezy , lubiliśmy się razem napić pośmiać ,pobawić się. Po każdym spotkaniu byłam załamana ,że nie moge go już widzieć i nie wiem kiedy znowu go zobaczę ,często nie mogłam spać i płakałam w poduszkę. Zaprzyjaźniliśmy się i bardzo się zżyliśmy przynajmniej tak mi się wydaje. Czasem gdy przeholowaliśmy z alkoholem dochodziło między nami do różnych sytuacji. Raz Dawid powiedział mi ,że mu się podobam jak był pijany ale ,że moja przyjaciółka też mu się podoba i nie wie co robić a ja mu wtedy praktycznie wyznałam miłość ...no może nie do końca ale jak zaczął wypytywać czy ja mu się kiedyś podobałam to ,że po alko można ze mnie wyciągnąć wszystko , to powiedziałam ,że zawsze mi się podobał i ,że ma przepiękne oczy wtedy zaczęliśmy ocierać się noskami i mnie pocałował. To była jedna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu ,tylko że wtedy wcześniej graliśmy w taką zabawę ,w której jak wypadło na daną osobę to musiała się z nią pocałować , raz nawet całowałam się z Asią to było dziwne ,nawet bardzo ale chłopakom się podobało a my za bardzo chyba nie myślałyśmy co robimy. Takich spotkań było parę ,że dochodziło do tego ,że znowu graliśmy w tę grę. Rafał też dobrze całował ale jednak to Dawid robił to tak ,że się rozpływałam. Po jednym z spotkań napisałam w stanie jeszcze nie trzeźwym smsa do Dawida i tak już napisałam o wszystkim ,że bardzo mi się podoba ,że jestem w nim zakochana i takie tak różne.. I po jakimś innym spotkaniu znowu wysłałam mu podobnego smsa,aż w końcu przeprowadził ze mną rozmowę. Uświadomił mi ,że nie szuka dziewczyny na stałe ,że to nie jest tak ,że mu się nie podobam czy coś ale lubi po imprezować i nie chce się wiązać a ja wtedy zrobiłam coś bardzo głupiego skłamałam. Powiedziałam mu ,że przecież smsy to były wysłane pod wpływem procentów i tak naprawdę też nie szukam nikogo na stałe a jak spytał czy wszystko między nami w porządku i czy możemy wrócić do tego co było to ja : tak ,tak oczywiście jasne ,czemu nie ? Ale po powrocie do domu zaczęło się dla mnie piekło, płacz ,załamanie chyba mogę to nazwać depresją ,nic mi się nie chciało i już na niczym mi nie zależało a w mojej głowie powstała jedna myśl ,, może się zmieni, może się wyszaleje i stwierdzi ,że ta Samanta to fajna dziewczyna mógłbym z nią w sumie być, może jak będziemy się często widywać to się kiedyś we mnie zakocha , może.... i tym może teraz żyje cały czas. Tamtej nocy sięgnęłam pierwszy raz po moją ,,przyjaciółkę'' ale tu nie chodzi o Asie to ,,coś'' zupełnie innego co dawało mi chwilowe ukojenie i zapomnienie o bólu psychicznym. No więc dalej spotykaliśmy się w czwórkę ,czasem w innym gronie ale to się rzadko zdarzało ,byliśmy paczka zgranych przyjaciół. Razem wybieraliśmy się na wycieczki rowerowe i gdy trzeba było pocieszaliśmy się nawzajem. Ale najczęściej spotykałam się z Asią sam na sam , czasami nawet codziennie. Stała się dla mnie jak rodzina choć czasami się kłóciliśmy to i tak nie mogliśmy bez siebie żyć. Zawsze mnie wysłuchiwała a ja ją nigdy ,żadna z nas nie musiała zostać sama z problem jedna – drugiej pomagała na ile zdołać mogła. Mieliśmy problem z rodzicami i w sumie to nadal go mamy jesteśmy jak psy uwiązane na smyczy. Pomimo tego ,że skończyłyśmy już 18 lat to wszystkiego nam zabraniają. Mój tata przestał lubić Asię ,gdy jednego dnia wróciłyśmy pijane do domu od tamtej pory dziwnie na nią patrzył i miałam wrażenie ,że cieszył się ,gdy się z nią kłóciłam i nie odzywałam. Mama sprawiała pozory ,że ją lubi ale i tak wiedziałam ,że ma jej dosyć. Asi rodzice też za mną nie przepadają. U niej kiedyś zostałyśmy nakryte jak piliśmy u niej w pokoju orzechówkę no i przeze mnie czasami późno wracała do domu i ogólnie przebywała mniej w domu za co jej rodzice myślę ,że mnie znienawidzili a na początku podobno mieli mnie za aniołka haha. No tak aniołkiem może i jestem ale jakby mu rogi jeszcze doprawić. W weekendy to już w domu prawie nie bywałam i w ciągu tygodnia też zaczęłam wychodzić do Asi lub ona do mnie co się bardzo nie podobało tacie mówił mi ,że się w ogóle nie uczę ,że nie zdam matury i nie powinnam w ciągu tygodnia wychodzić na dwór a w klasie maturalnej to jego zdaniem nawet w weekendy powinnam się uczyć ...yy a nie mam zamiaru weekend jest moim zdaniem po to żeby odpocząć a jak potrzebuje się spotkać z kimś w ciągu tygodnia to wychodzę – proste. Między czasie cały czas myślałam o Dawidzie na lekcjach uśmiechałam się do szafki i każdy na mnie patrzył jak na wariatkę jak przypominał sobie niektóre momenty między nami albo imprezy z nim spędzone to ,aż ciepło robiło mi się na sercu, chciało mi się płakać i równocześnie byłam bardzo szczęśliwa. Strasznie za nim tęskniłam ,czasami jeszcze rozmawiałam z nim przez Fb albo na gg ale już co raz rzadziej. W końcu nadarzyła się okazja ,żeby się znowu spotkać Dawid z Rafałem organizowali imprezę bo mieli wolną chatę ale Asia nie mogła przyjść bo w tym czasie umówiła się z Mateuszem – z którym od nie dawna zaczęła się spotykać i teraz już są razem jakieś 3 miesiące a to całkiem długo. Więc poszłam sama na domówkę na której na początku byliśmy tylko w czwórkę bo siedzieliśmy jeszcze z taką Natalką. Chłopaki przygotowali coś do jedzenia a potem poszliśmy kupić wódkę. Puścili muzykę i trochę potańczyliśmy ,gdy już było bardzo późno zebrała się więcej ludzi sąsiedzi koledzy i zaczęliśmy imprezować na maxa. Wcześniej patrzyłam bardzo często na Dawida rozpiął bardziej koszule i wystawało mu trochę włosów z klatki piersiowej. Wyglądał wtedy tak ,że ymmmm.... w pewnym momencie gdy Natalka poszła do jakiś koleżanek a Rafał zaczął zapodawać muzykę i był do nas odwrócony tyłem ,zaczęłam tańczyć z Dawidem i wtedy mnie pocałował i to już nie pierwszy raz tego wieczoru ,wcześniej raz w kuchni przez chwile a potem na kanapie. Dalej tańczyliśmy i zaczął całować mnie w szyje ,moja ręka powędrowała pod jego koszulę i zaczęła smyrać go po plecach , on upewnił się tylko czy Rafał nie patrzy i położył mnie na łóżku i zaczął dalej całować ,przytulał mnie i było mi tak dobrze. Potem wyszliśmy wszyscy na dwór i wszyscy się rozeszli my z Dawidem napiliśmy się jeszcze z paroma osobami i w pewnym momencie przy jednym z jego znajomych pocałowałam go .... byłam już chyba wtedy nieźle spita bo normalnie to taka odważna nie jestem a on dalej rozmawiał z kolegą tylko ,że wziął mnie podniósł na swoje biodra i ja zaczęłam go całować po szyji w pewnej chwili zaniósł mnie do siebie do domu byliśmy sami i zaczęliśmy się przytulać ,całować byliśmy tego wieczoru między sobą bardzo blisko, oj bardzo , w środku imprezy gdzieś pośliznęłam się na lodzie i mocno uderzyłam się w głowę ,wtedy Dawid był taki opiekuńczy zajął się mną ,zaniósł do domu podał lud ,przytulił mówił ,że zaraz przestanie boleć ,był wtedy taki kochany nigdy mu tego nie zapomnę...po tamtej nocy nadal jestem dziewicą choć nie wiele brakowało. Na drugi dzień poprosił mnie ,żeby to co między nami było zostało naszą małą tajemnicą a ja znowu skłamałam i powiedziałam coś w stylu ,, no pewnie ,ja też chciałam Cię właśnie o to poprosić'' a tak naprawdę miałam nadzieje ,że coś między nami więcej zaiskrzyło ,że to było coś więcej niż tylko ,,zabawa'' ale nie przeszkadzało mi to i tak byłam szczęśliwa. Jego dotyk był dla mnie czymś czego nigdy nie zapomnę , jego dłonie są tak delikatne a usta tak mnie przyciągają. On cały ma coś takiego w sobie ,że jak jest w pobliżu to chce się znaleźć w jego ramionach – pamiętając o tym ,że jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi i tak zostanie. W pewnym momencie już przyjęłam to do wiadomości sama ,też stwierdziłam ,że nie chce się wiązać z nikim na stałe. Bo po co ? Przecież tak to jestem wolna i mogę robić co chce i z kim chce i gdzie chce. Trochę dziwnie to zabrzmiało ale ogólnie chodzi mi o to ,że nie jestem przez nikogo kontrolowana nikt nie jest o mnie zazdrosny , nie muszę się przejmować jeśli zrobię coś głupiego gdy się za dużo napije. Z Asią wpadłyśmy na pomysł ,żeby zobaczyć jak to jest zapalić skuna no i zapaliliśmy parę razy i nie uzależniliśmy się od tego. Raz przyłapał nas na tym w trakcie jej chłopak i na nas zaczął się wydzierać ,że zachowujemy się jak małolaty i w ogóle i przestaliśmy już palić bo bałyśmy się ,że znowu nas przyłapie. Problem powstał gdy nasi kochani rodzice dowiedzieli się o tym ale nie wiedzieliśmy skąd!I chcieli zabronić się nam spotykać uważali ,że sprowadzamy się wzajemnie na złą drogę i że jak tak dalej pójdzie to zostaniemy alkoholikami i ćpunami. Ale ,że pokazałyśmy ,choć to było trochę udawane skruchę to udało nam się ich przekonać ,żeby dali nam szansę i na szczęście nie zabronili się nam spotykać. Asia też miała pewien problem przez okres czasu z używaniem ,,przyjaciółki'' ale jej chyba udało się z tym skończyć chyba ,że to teraz bardzo starannie ukrywa. Po paru tygodniach spotkaliśmy się znowu w czwórkę na imprezie z Dawidem i Rafałem spotkanie w sumie wyglądało podobnie jak inne. Popiliśmy ,pogadaliśmy i trochę powspominaliśmy. Ja zaliczyłam niestety zgon pod koniec i nie rozstawałam się z wc ,przez chwile się nie ruszałam więc wystraszyli się podobno ,że zapiłam się na śmierć I Dawid sprawdzał mi nawet puls ale ja po prostu przysnęłam chyba. Potem już widywaliśmy się znowu rzadko a szkoda bo lubię nasze imprezy a Asia pokłóciła się o coś z Dawidem i stwierdziła ,ze musi z nim zerwać kontakt i że nie chce się już z nim spotykać. Byłam załamana bo nakrzyczała też na mnie : ,, on Cię wykorzystuje nie widzisz tego ?! Przestań o nim myśleć , olej go ,słyszysz olej! ''. Łatwo jej powiedzieć ja dla niego zrobię wszystko ,gdyby coś mu groziło od razu pobiegłabym żeby mu pomoc, mogłabym nawet za niego umrzeć przykładowo: jeśli w jego domu odpukać byłby pożar I wiedziałabym ,że jest w środku pomimo dużego ognia I tak bym weszła żeby go szukać albo jak by trafił do szpitala I byłby nieprzytomny nie opuściłabym go wtedy nawet na sekundę ale jak by oprzytomniał to już tak bo pomyślał by ,że jestem w nim zakochana jeszcze ,gdyby chciał spotkać zawsze jestem do jego dyspozycji nie moja wina, nie wiem czemu tak mam i nie czuję się wykorzystywana , przecież jesteśmy przyjaciółmi to między przyjaciółmi nie może dojść do niczego więcej jak za duża wypiją albo nawet I nie piją? Mam się z nim nie widywać dlatego ,że ona już nie chce.......o niee nie ma mowy jest dla mnie bliska i często się jej słucham ,cenie sobie jej zdanie naprawdę ale z nim nie chce zerwać kontaktu wręcz przeciwnie chciałabym móc jak najczęściej się z nim widywać ale chyba już koniec z naszymi spotkaniami w czwórkę teraz została trójka ale przecież tak też może być fajnie. Myślę o nim co raz częściej i nie mogę za bardzo się czasami skupić na nauce wszystko mi o nim przypomina niektóre piosenki , czy serduszka która widzę na ulicy wykute i na niebie w chmurach a może tylko mi się zdaje ,że je tam widzę ale najbardziej wkurzają mnie godziny ,które widzę jak spojrzę na zegarek zawsze jest jakaś typu : 11:11 czy 08:08 – zwariować idzie! Ostatnio miałam też problem z rodzicami bo ,żeby nie używać ,,przyjaciółki'' zaczęłam palić papierosy no i czasami Asia wzięła ode mnie jakiegoś tam bucha a ja wypalałam po 3 w szkole w ubikacji i czasami jeden przed szkołą i tak z 3 paczki i w końcu rodzice to zauważyli a konkretniej chyba poczuli bo zarzucili mi ,że palę i mieli o to do mnie pretensje i miałam istne piekło w domu ciągle się na mnie wydzierali w końcu rzuciłam palenie ale wtedy wróciłam do ,,przyjaciółki'' co chyba było gorszym rozwiązaniem. A do kłótni z rodzicami to już byłam przyzwyczajona nie miałam z nimi dobrych relacji tak samo jak Asia ze swoimi. Nie było dnia żebyśmy się nie pokłócili choćby o taką głupotę ,że papierek leży na podłodze – w domu musiał być porządek wszystko było na swoim miesjcu I mama tego bardzo pilnowała, jeśli w ciągu dnia nie wydzieraliśmy się na siebie co najmniej z trzy razy to od razu wydawało mi się to dziwnie podejrzane ,dlaczego jest taka miła co ode mnie chce ? Kiedyś nawet padały słowa typu nienawidzę cię ,mam dosyć tego domu jak będę mogła to się wyprowadzę, w tym domu nie mogłam odnaleźć spokoju dlatego lubiłam jak najczęściej zmywać się na całe dnie i wracać późnym wieczorem. Kiedyś pamiętam taką sytuacje jak byłam mała : leżałam w łóżku przytulona do mamy i powiedziałam jej ,że ją kocham a ona wtedy ,,zobaczysz ,że za parę lat już nie będziesz przychodzić do mnie do łóżka i już tak nie będziesz mi mówić'' ja wtedy pamiętam ,że zaprzeczyłam ....a ona jednak miała racje tylko skąd wiedziała ,że tak będzie. Może dlatego ,że mój brat który jest ode mnie starszy o kilka lat też chyba łatwym dzieckiem nie był I pewnie spodziewała się ,że ze mną będzie podobnie. Pamiętam jak gdy coś przeskrobał dostawał pasem po dupie a ja jeszcze nigdy I tata twierdzi ,że to le bo teraz przez to sobie na za dużo pozwalam. Już dawno w tym domu nie padło słowo kocham Cię nie skłamię jak powiem ,że od wielu lat , dziwne prawda? Ale niestety tak jest a mi to jest na rękę ,przyzwyczaiłam się do sytuacji w domu i wiem ,że nigdy się nie zmieni ,może odrobinę kiedyś na lepsze a jeśli na gorsze to też się nie zdziwię. Planuję się teraz wybrać na imprezę na której będzie Dawid z Rafałem , chciałam na nią pójść z Asią ale ona nie chce go widzieć i próbuje zebrać jakąś ekipa a jak mi się nie uda to wyjdzie na to ,że chyba pójdę sama. Chce tam być dawno go nie widziałam a lubię się z nim bawić. Mam nadzieje ,że Asia się nie obrazi na mnie za to ,że w jeden weekend się z nią nie spotkam ona jest wrażliwa więc się boję trochę o to ale w sumie to ma chłopaka to zajęcie sobie jakieś znajdzie jak będzie chciała. Ciekawe kiedy zobaczę Dawida i czy jeśli na imprezę pójdę to czy go na pewno tam spotkam. Powinnam się pouczyć trochę bo nic nie umiem do szkoły a wesoło u mnie ze stopniami nie jest , lecę na dwójkach i trójkach rodzice nie są z tego powodu zadowoleni ale twierdzą,że moje oceny ,moje życie,moja sprawa ale z drugiej strony jak dowiedzą się o jedynce to są strasznie wściekli. Nie potrafię się gdzieś zmobilizować , mam tyle myśli i taki mętlik w głowie, nie wiem od czego zacząć. Pewnie skończy się tak jak zwykle najpierw stwierdzę,że chce się wziąć za naukę a posłucham muzyki ,potem sprawdzę ile jest zadane i obliczę sobie ile czasu mi to zajmie , następnie stwierdzę ,że jest tego za dużo i nie dam rady, popadnę w depresje a na końcu przyjmę do wiadomości ,że i tak się tego wszystkiego nie nauczę i pójdę spać. Dokładnie jak opisuje to obrazek z kwejka to ze mną jest tak samo. Przed snem zawsze napadają mnie myśli o Dawidzie, o Asi , o życiu. A o czym ja nie myślę za nim zasnę , poprzewracam się z dwie godziny i dopiero pójdę spać gdzieś o 1 -2 w nocy ewentualnie w ogóle jak za bardzo pogrążę się w moich rozmyślaniach. Jednego dnia po obejrzeniu komedii romantycznej: ,,Kobiety pragną bardziej'' płakałam całą noc , zresztą często zdarzało mi się płakać w nocy i miewałam koszmary, marzyłam o tym ,żeby moje życie było jak taka jedna wielka komedia romantyczna. Gdy poszłam na drugi dzień do szkoły z czerwonymi i zapuchniętymi oczami dziewczyny od razu do mnie z tekstem poleciały : ,, wyglądasz jakbyś płakała całą noc'' a ja się tylko roześmiałam i zaprzeczyłam oczywiście ,stwierdzając ,że po prostu jestem niewyspana. Co do koszmarów to niektórych nigdy nie zapomnę. Raz śniło mi się ,że widzę panią ,która siedzi na środku pokoju i rodzi dzieci a mąż dobija się do drzwi ,w końcu gdy udaje mu się przedostać odcina dzieciom głowy i odkłada na stos martwych niemowląt a potem kobieta znowu rodzi to było straszne obudziłam się wtedy cała spocona. Innym razem po horrorze ,,Koszmar z ulicy wiązów'' śniło mi się ,że dopadł nas- mnie I Asie Freddy i że zaczęłam być jego wspólnikiem i zabijać ludzi ,aż porwał moją przyjaciółkę i podciął jej gardło ,wtedy ja zaczęłam uciekać i jak biegłam stanęłam na środku drogi wyciągnęłam rękę, krzyknęłam Stop! I wtedy na chwile się zatrzymał by po chwili stanąć za mną i poderżnąć mi gardło. To jedne z moich koszmarów od których nie mogę się opędzić od pewnego czasu i mam już tego dosyć. Czasami specjalnie chodzę jak najpóźniej spać lub męcz się do rana byle nie zasnąć i żeby znowu nie musieć budzić się we łzach i cała spocona i wystraszona. Miewam też przyjemne sny w pewnym stopniu często śni mi się Dawid I nasze spotkania a czasem widzę jakieś sytuacje które w ogóle nie miały miejsca tylko raczej były marzeniem powstającym w mojej głowie typu sen w którym byłam z Dawidem I spędzaliśmy razem z rodziną jego I moją wigilie na której mi się oświadczył. Innym razem śniło mi się ,że jestem z nim w ciązy I nie miałabym nic przeciwko temu nawet na jawie ,może dziecko podczas wpadki by nas połączyło...eh ten mój tok myślenia.
Moja przyjaciółka zaczęła się odchudzać więc stwierdziłam ,że ja jestem gruba i to ja powinnam się odchudzić a że nie mam silnej woli i lubię się objadać to po jedzeniu wychodziłam na dwór pod pretekstem ,że idę pobiegać do lasu i jak już byłam na ścieżce to w krzakach zmuszałam się do zwymiotowania. Robiłam tak przez około 2 tyg ale zaczęło mnie boleć gardło i już miała dosyć tego sposobu nie lubiła tego uczucia ,gdy wkładałam palce do gardła, jakimś cudem się opamiętałam i po prostu zaczęłam mniej jeść słodyczy a przestałam z moim głupim pomysłem na wymiotowanie przecież nie chce zostać jakąś tam bulimiczką.
Kilka lat temu poznałam pewna dziewczynę ,która jest obecna w moim życiu od tamtej pory ,aż do teraz ma na imię Asia zapoznaliśmy się w dość specyficzny sposób ,zawsze byłam bardzo otwarta i nawiązywanie nowych kontaktów nie sprawiało mi większych trudności. Kiedyś w drodze do domu zauważyłam ją ,zauważyłam też ,że mieszka całkiem blisko mnie i właśnie udaje się do domu , podbiegłam do niej i przywitałam się. Myślę ,że na początku było to dla niej nie lada szokiem ale przedstawiłam się i spytałam gdzie mieszka ,zaproponowałam ,żeby podała mi swój numer i żebyśmy kiedyś się spotkały skoro tak blisko siebie mieszkamy. Zgodziła się wtedy jeszcze nie wiedziałam ,że będzie to początek przyjaźni ,która mam wrażenie będzie trwała całe życie. Na początku nasze spotkania wyglądały bardzo podobnie , rozmawialiśmy i poznawaliśmy siebie nawzajem mam wrażenie ,że kiedyś mnie nie lubiła spotykała się ze mną tylko po to żeby zabić czas ale to wrażenie bardzo szybko znikło. Okazało się ,że oby dwie kochamy oglądać horrory więc zaczęliśmy umawiać się na nocowania , moi rodzice na początku naszej znajomości bardzo lubili Asie potem co nie co uległo zmianie eh. Urządzaliśmy sobie maratony filmowy, spotykaliśmy na podwórku ,jeździliśmy na rowerach , graliśmy w gry planszowe i tak w kółko i w kółko. Ale po pewnym czasie coś się zmieniło a raczej ja się zmieniłam pod wpływem Asi. Kiedyś ubierałam się jak chłopak i zachowywałam się bardzo dziecinnie a z nią moje życie uległo przemianie. Zaczęłam się ubierać w leginsy i spódniczki i przede wszystkim zaczęłam imprezować. Chodziliśmy na różne dyskoteki a czasami nawet sami sobie organizowaliśmy ,,demoralizujące wieczorki''. To ona zapoznała mnie z Dawidem na jednej z naszych spotkań ale problem w tym ,ze był w niej zakochany- a teraz czemu problem ? A dlatego ,że ja w nim odkąd go pierwszy raz zobaczyłam także i obawiam się ,że nigdy mi to nie minie. Co prawda Asia ma chłopaka a w chwili obecnej Dawidowi podoba już się całkowicie inna dziewczyna ale wszystko po kolei. Na początku pomyślałam sobie ,że to tylko zauroczenie no i pewnie mi minie ale tak nie było. Działo się ze mną co raz gorzej. Cały czas o nim myślałam nie potrafiłam na niczym się skupić ach.....te jego oczy zielone piękne oczy w nich chyba najpierw się zakochałam ,choć sama nie wiem może to co innego. A jaki on ma seksowny tyłek! Boże w skali do 10 jego to na 12. Bardzo podoba mi się jak tańczy , świetnie się z nim bawiłam choć przetańczyłam może jak go poznałam z nim z 3 piosenki ale nikt lepiej nie tańczy od niego ,te obroty ...... a jego uśmiech ! O Matko ! Nie ma cudowniejszego uśmiechu na całej kuli ziemskiej , gdy się śmieje robią mu się takie dołeczki a jego oczy tak marszczą się po bokach jakby też chciały się uśmiechnąć. Na tej imprezie co go poznałam ,gdy już byliśmy bardziej podpici podchodził do mnie i raz usiedliśmy i zaczął patrzeć mi tak głęboko w oczy czułam ,że wtedy nic więcej do szczęścia mi już nie potrzeba a zaczęliśmy gadać o Asi ponieważ był w niej zakochany na zabój to zaczął mi o tym opowiadać ale mi to nie przeszkadzało ,cieszyłam się ,że mogłam posłuchać jego głosu. Prosił mnie ,żeby pomogła mu coś z tym zrobić bo jest zakochany w niej po imprezie nawet się spotkaliśmy i na trzeźwo też o tym gadaliśmy sam na sam to był miłe spotkanie tylko szkoda ,że gadaliśmy większość czasu o Asi. Jak się potem po kilku dniach dowiedziałam urwał mi się chwilami film na dyskotece i okazało się ,że nie pamiętałam paru incydentów z tamtego wieczoru. Choćby takiego ,że całowałam się z Dawidem co było dla mnie szokiem ...... ale on też tego nie pamiętał i ogólnie o tym nie rozmawialiśmy. W ogóle to tamtej nocy pierwszy raz się całowałam ale to nie z nim tańczyłam z takim Tomkiem i potem poszliśmy do takiej oddzielnej sali w której nikogo nie było i zaczął mnie całować i opowiadać o kotach... to drugie to mi sie mniej spodobało,potem chodziliśmy za rękę ,aż dorwał się do mnie inny kolega Asi od którego nie mogłam się odpędzić w końcu zaliczył zgon i wtedy dał mi spokój ale tego ,że Dawid mnie pocałował to zupełnie nie pamiętam a strasznie tego żałowałam , robiłam wszystko żeby sobie to przypomnieć i nic czarna dziura ..... ciekawiło mnie czy dobrze całował i czy ja dobrze całuje? Razem z Asią ,Dawidem i Jego przyjacielem Rafałem zaczęliśmy się co raz częściej spotykać i robiliśmy sobie takie mini imprezy , lubiliśmy się razem napić pośmiać ,pobawić się. Po każdym spotkaniu byłam załamana ,że nie moge go już widzieć i nie wiem kiedy znowu go zobaczę ,często nie mogłam spać i płakałam w poduszkę. Zaprzyjaźniliśmy się i bardzo się zżyliśmy przynajmniej tak mi się wydaje. Czasem gdy przeholowaliśmy z alkoholem dochodziło między nami do różnych sytuacji. Raz Dawid powiedział mi ,że mu się podobam jak był pijany ale ,że moja przyjaciółka też mu się podoba i nie wie co robić a ja mu wtedy praktycznie wyznałam miłość ...no może nie do końca ale jak zaczął wypytywać czy ja mu się kiedyś podobałam to ,że po alko można ze mnie wyciągnąć wszystko , to powiedziałam ,że zawsze mi się podobał i ,że ma przepiękne oczy wtedy zaczęliśmy ocierać się noskami i mnie pocałował. To była jedna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu ,tylko że wtedy wcześniej graliśmy w taką zabawę ,w której jak wypadło na daną osobę to musiała się z nią pocałować , raz nawet całowałam się z Asią to było dziwne ,nawet bardzo ale chłopakom się podobało a my za bardzo chyba nie myślałyśmy co robimy. Takich spotkań było parę ,że dochodziło do tego ,że znowu graliśmy w tę grę. Rafał też dobrze całował ale jednak to Dawid robił to tak ,że się rozpływałam. Po jednym z spotkań napisałam w stanie jeszcze nie trzeźwym smsa do Dawida i tak już napisałam o wszystkim ,że bardzo mi się podoba ,że jestem w nim zakochana i takie tak różne.. I po jakimś innym spotkaniu znowu wysłałam mu podobnego smsa,aż w końcu przeprowadził ze mną rozmowę. Uświadomił mi ,że nie szuka dziewczyny na stałe ,że to nie jest tak ,że mu się nie podobam czy coś ale lubi po imprezować i nie chce się wiązać a ja wtedy zrobiłam coś bardzo głupiego skłamałam. Powiedziałam mu ,że przecież smsy to były wysłane pod wpływem procentów i tak naprawdę też nie szukam nikogo na stałe a jak spytał czy wszystko między nami w porządku i czy możemy wrócić do tego co było to ja : tak ,tak oczywiście jasne ,czemu nie ? Ale po powrocie do domu zaczęło się dla mnie piekło, płacz ,załamanie chyba mogę to nazwać depresją ,nic mi się nie chciało i już na niczym mi nie zależało a w mojej głowie powstała jedna myśl ,, może się zmieni, może się wyszaleje i stwierdzi ,że ta Samanta to fajna dziewczyna mógłbym z nią w sumie być, może jak będziemy się często widywać to się kiedyś we mnie zakocha , może.... i tym może teraz żyje cały czas. Tamtej nocy sięgnęłam pierwszy raz po moją ,,przyjaciółkę'' ale tu nie chodzi o Asie to ,,coś'' zupełnie innego co dawało mi chwilowe ukojenie i zapomnienie o bólu psychicznym. No więc dalej spotykaliśmy się w czwórkę ,czasem w innym gronie ale to się rzadko zdarzało ,byliśmy paczka zgranych przyjaciół. Razem wybieraliśmy się na wycieczki rowerowe i gdy trzeba było pocieszaliśmy się nawzajem. Ale najczęściej spotykałam się z Asią sam na sam , czasami nawet codziennie. Stała się dla mnie jak rodzina choć czasami się kłóciliśmy to i tak nie mogliśmy bez siebie żyć. Zawsze mnie wysłuchiwała a ja ją nigdy ,żadna z nas nie musiała zostać sama z problem jedna – drugiej pomagała na ile zdołać mogła. Mieliśmy problem z rodzicami i w sumie to nadal go mamy jesteśmy jak psy uwiązane na smyczy. Pomimo tego ,że skończyłyśmy już 18 lat to wszystkiego nam zabraniają. Mój tata przestał lubić Asię ,gdy jednego dnia wróciłyśmy pijane do domu od tamtej pory dziwnie na nią patrzył i miałam wrażenie ,że cieszył się ,gdy się z nią kłóciłam i nie odzywałam. Mama sprawiała pozory ,że ją lubi ale i tak wiedziałam ,że ma jej dosyć. Asi rodzice też za mną nie przepadają. U niej kiedyś zostałyśmy nakryte jak piliśmy u niej w pokoju orzechówkę no i przeze mnie czasami późno wracała do domu i ogólnie przebywała mniej w domu za co jej rodzice myślę ,że mnie znienawidzili a na początku podobno mieli mnie za aniołka haha. No tak aniołkiem może i jestem ale jakby mu rogi jeszcze doprawić. W weekendy to już w domu prawie nie bywałam i w ciągu tygodnia też zaczęłam wychodzić do Asi lub ona do mnie co się bardzo nie podobało tacie mówił mi ,że się w ogóle nie uczę ,że nie zdam matury i nie powinnam w ciągu tygodnia wychodzić na dwór a w klasie maturalnej to jego zdaniem nawet w weekendy powinnam się uczyć ...yy a nie mam zamiaru weekend jest moim zdaniem po to żeby odpocząć a jak potrzebuje się spotkać z kimś w ciągu tygodnia to wychodzę – proste. Między czasie cały czas myślałam o Dawidzie na lekcjach uśmiechałam się do szafki i każdy na mnie patrzył jak na wariatkę jak przypominał sobie niektóre momenty między nami albo imprezy z nim spędzone to ,aż ciepło robiło mi się na sercu, chciało mi się płakać i równocześnie byłam bardzo szczęśliwa. Strasznie za nim tęskniłam ,czasami jeszcze rozmawiałam z nim przez Fb albo na gg ale już co raz rzadziej. W końcu nadarzyła się okazja ,żeby się znowu spotkać Dawid z Rafałem organizowali imprezę bo mieli wolną chatę ale Asia nie mogła przyjść bo w tym czasie umówiła się z Mateuszem – z którym od nie dawna zaczęła się spotykać i teraz już są razem jakieś 3 miesiące a to całkiem długo. Więc poszłam sama na domówkę na której na początku byliśmy tylko w czwórkę bo siedzieliśmy jeszcze z taką Natalką. Chłopaki przygotowali coś do jedzenia a potem poszliśmy kupić wódkę. Puścili muzykę i trochę potańczyliśmy ,gdy już było bardzo późno zebrała się więcej ludzi sąsiedzi koledzy i zaczęliśmy imprezować na maxa. Wcześniej patrzyłam bardzo często na Dawida rozpiął bardziej koszule i wystawało mu trochę włosów z klatki piersiowej. Wyglądał wtedy tak ,że ymmmm.... w pewnym momencie gdy Natalka poszła do jakiś koleżanek a Rafał zaczął zapodawać muzykę i był do nas odwrócony tyłem ,zaczęłam tańczyć z Dawidem i wtedy mnie pocałował i to już nie pierwszy raz tego wieczoru ,wcześniej raz w kuchni przez chwile a potem na kanapie. Dalej tańczyliśmy i zaczął całować mnie w szyje ,moja ręka powędrowała pod jego koszulę i zaczęła smyrać go po plecach , on upewnił się tylko czy Rafał nie patrzy i położył mnie na łóżku i zaczął dalej całować ,przytulał mnie i było mi tak dobrze. Potem wyszliśmy wszyscy na dwór i wszyscy się rozeszli my z Dawidem napiliśmy się jeszcze z paroma osobami i w pewnym momencie przy jednym z jego znajomych pocałowałam go .... byłam już chyba wtedy nieźle spita bo normalnie to taka odważna nie jestem a on dalej rozmawiał z kolegą tylko ,że wziął mnie podniósł na swoje biodra i ja zaczęłam go całować po szyji w pewnej chwili zaniósł mnie do siebie do domu byliśmy sami i zaczęliśmy się przytulać ,całować byliśmy tego wieczoru między sobą bardzo blisko, oj bardzo , w środku imprezy gdzieś pośliznęłam się na lodzie i mocno uderzyłam się w głowę ,wtedy Dawid był taki opiekuńczy zajął się mną ,zaniósł do domu podał lud ,przytulił mówił ,że zaraz przestanie boleć ,był wtedy taki kochany nigdy mu tego nie zapomnę...po tamtej nocy nadal jestem dziewicą choć nie wiele brakowało. Na drugi dzień poprosił mnie ,żeby to co między nami było zostało naszą małą tajemnicą a ja znowu skłamałam i powiedziałam coś w stylu ,, no pewnie ,ja też chciałam Cię właśnie o to poprosić'' a tak naprawdę miałam nadzieje ,że coś między nami więcej zaiskrzyło ,że to było coś więcej niż tylko ,,zabawa'' ale nie przeszkadzało mi to i tak byłam szczęśliwa. Jego dotyk był dla mnie czymś czego nigdy nie zapomnę , jego dłonie są tak delikatne a usta tak mnie przyciągają. On cały ma coś takiego w sobie ,że jak jest w pobliżu to chce się znaleźć w jego ramionach – pamiętając o tym ,że jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi i tak zostanie. W pewnym momencie już przyjęłam to do wiadomości sama ,też stwierdziłam ,że nie chce się wiązać z nikim na stałe. Bo po co ? Przecież tak to jestem wolna i mogę robić co chce i z kim chce i gdzie chce. Trochę dziwnie to zabrzmiało ale ogólnie chodzi mi o to ,że nie jestem przez nikogo kontrolowana nikt nie jest o mnie zazdrosny , nie muszę się przejmować jeśli zrobię coś głupiego gdy się za dużo napije. Z Asią wpadłyśmy na pomysł ,żeby zobaczyć jak to jest zapalić skuna no i zapaliliśmy parę razy i nie uzależniliśmy się od tego. Raz przyłapał nas na tym w trakcie jej chłopak i na nas zaczął się wydzierać ,że zachowujemy się jak małolaty i w ogóle i przestaliśmy już palić bo bałyśmy się ,że znowu nas przyłapie. Problem powstał gdy nasi kochani rodzice dowiedzieli się o tym ale nie wiedzieliśmy skąd!I chcieli zabronić się nam spotykać uważali ,że sprowadzamy się wzajemnie na złą drogę i że jak tak dalej pójdzie to zostaniemy alkoholikami i ćpunami. Ale ,że pokazałyśmy ,choć to było trochę udawane skruchę to udało nam się ich przekonać ,żeby dali nam szansę i na szczęście nie zabronili się nam spotykać. Asia też miała pewien problem przez okres czasu z używaniem ,,przyjaciółki'' ale jej chyba udało się z tym skończyć chyba ,że to teraz bardzo starannie ukrywa. Po paru tygodniach spotkaliśmy się znowu w czwórkę na imprezie z Dawidem i Rafałem spotkanie w sumie wyglądało podobnie jak inne. Popiliśmy ,pogadaliśmy i trochę powspominaliśmy. Ja zaliczyłam niestety zgon pod koniec i nie rozstawałam się z wc ,przez chwile się nie ruszałam więc wystraszyli się podobno ,że zapiłam się na śmierć I Dawid sprawdzał mi nawet puls ale ja po prostu przysnęłam chyba. Potem już widywaliśmy się znowu rzadko a szkoda bo lubię nasze imprezy a Asia pokłóciła się o coś z Dawidem i stwierdziła ,ze musi z nim zerwać kontakt i że nie chce się już z nim spotykać. Byłam załamana bo nakrzyczała też na mnie : ,, on Cię wykorzystuje nie widzisz tego ?! Przestań o nim myśleć , olej go ,słyszysz olej! ''. Łatwo jej powiedzieć ja dla niego zrobię wszystko ,gdyby coś mu groziło od razu pobiegłabym żeby mu pomoc, mogłabym nawet za niego umrzeć przykładowo: jeśli w jego domu odpukać byłby pożar I wiedziałabym ,że jest w środku pomimo dużego ognia I tak bym weszła żeby go szukać albo jak by trafił do szpitala I byłby nieprzytomny nie opuściłabym go wtedy nawet na sekundę ale jak by oprzytomniał to już tak bo pomyślał by ,że jestem w nim zakochana jeszcze ,gdyby chciał spotkać zawsze jestem do jego dyspozycji nie moja wina, nie wiem czemu tak mam i nie czuję się wykorzystywana , przecież jesteśmy przyjaciółmi to między przyjaciółmi nie może dojść do niczego więcej jak za duża wypiją albo nawet I nie piją? Mam się z nim nie widywać dlatego ,że ona już nie chce.......o niee nie ma mowy jest dla mnie bliska i często się jej słucham ,cenie sobie jej zdanie naprawdę ale z nim nie chce zerwać kontaktu wręcz przeciwnie chciałabym móc jak najczęściej się z nim widywać ale chyba już koniec z naszymi spotkaniami w czwórkę teraz została trójka ale przecież tak też może być fajnie. Myślę o nim co raz częściej i nie mogę za bardzo się czasami skupić na nauce wszystko mi o nim przypomina niektóre piosenki , czy serduszka która widzę na ulicy wykute i na niebie w chmurach a może tylko mi się zdaje ,że je tam widzę ale najbardziej wkurzają mnie godziny ,które widzę jak spojrzę na zegarek zawsze jest jakaś typu : 11:11 czy 08:08 – zwariować idzie! Ostatnio miałam też problem z rodzicami bo ,żeby nie używać ,,przyjaciółki'' zaczęłam palić papierosy no i czasami Asia wzięła ode mnie jakiegoś tam bucha a ja wypalałam po 3 w szkole w ubikacji i czasami jeden przed szkołą i tak z 3 paczki i w końcu rodzice to zauważyli a konkretniej chyba poczuli bo zarzucili mi ,że palę i mieli o to do mnie pretensje i miałam istne piekło w domu ciągle się na mnie wydzierali w końcu rzuciłam palenie ale wtedy wróciłam do ,,przyjaciółki'' co chyba było gorszym rozwiązaniem. A do kłótni z rodzicami to już byłam przyzwyczajona nie miałam z nimi dobrych relacji tak samo jak Asia ze swoimi. Nie było dnia żebyśmy się nie pokłócili choćby o taką głupotę ,że papierek leży na podłodze – w domu musiał być porządek wszystko było na swoim miesjcu I mama tego bardzo pilnowała, jeśli w ciągu dnia nie wydzieraliśmy się na siebie co najmniej z trzy razy to od razu wydawało mi się to dziwnie podejrzane ,dlaczego jest taka miła co ode mnie chce ? Kiedyś nawet padały słowa typu nienawidzę cię ,mam dosyć tego domu jak będę mogła to się wyprowadzę, w tym domu nie mogłam odnaleźć spokoju dlatego lubiłam jak najczęściej zmywać się na całe dnie i wracać późnym wieczorem. Kiedyś pamiętam taką sytuacje jak byłam mała : leżałam w łóżku przytulona do mamy i powiedziałam jej ,że ją kocham a ona wtedy ,,zobaczysz ,że za parę lat już nie będziesz przychodzić do mnie do łóżka i już tak nie będziesz mi mówić'' ja wtedy pamiętam ,że zaprzeczyłam ....a ona jednak miała racje tylko skąd wiedziała ,że tak będzie. Może dlatego ,że mój brat który jest ode mnie starszy o kilka lat też chyba łatwym dzieckiem nie był I pewnie spodziewała się ,że ze mną będzie podobnie. Pamiętam jak gdy coś przeskrobał dostawał pasem po dupie a ja jeszcze nigdy I tata twierdzi ,że to le bo teraz przez to sobie na za dużo pozwalam. Już dawno w tym domu nie padło słowo kocham Cię nie skłamię jak powiem ,że od wielu lat , dziwne prawda? Ale niestety tak jest a mi to jest na rękę ,przyzwyczaiłam się do sytuacji w domu i wiem ,że nigdy się nie zmieni ,może odrobinę kiedyś na lepsze a jeśli na gorsze to też się nie zdziwię. Planuję się teraz wybrać na imprezę na której będzie Dawid z Rafałem , chciałam na nią pójść z Asią ale ona nie chce go widzieć i próbuje zebrać jakąś ekipa a jak mi się nie uda to wyjdzie na to ,że chyba pójdę sama. Chce tam być dawno go nie widziałam a lubię się z nim bawić. Mam nadzieje ,że Asia się nie obrazi na mnie za to ,że w jeden weekend się z nią nie spotkam ona jest wrażliwa więc się boję trochę o to ale w sumie to ma chłopaka to zajęcie sobie jakieś znajdzie jak będzie chciała. Ciekawe kiedy zobaczę Dawida i czy jeśli na imprezę pójdę to czy go na pewno tam spotkam. Powinnam się pouczyć trochę bo nic nie umiem do szkoły a wesoło u mnie ze stopniami nie jest , lecę na dwójkach i trójkach rodzice nie są z tego powodu zadowoleni ale twierdzą,że moje oceny ,moje życie,moja sprawa ale z drugiej strony jak dowiedzą się o jedynce to są strasznie wściekli. Nie potrafię się gdzieś zmobilizować , mam tyle myśli i taki mętlik w głowie, nie wiem od czego zacząć. Pewnie skończy się tak jak zwykle najpierw stwierdzę,że chce się wziąć za naukę a posłucham muzyki ,potem sprawdzę ile jest zadane i obliczę sobie ile czasu mi to zajmie , następnie stwierdzę ,że jest tego za dużo i nie dam rady, popadnę w depresje a na końcu przyjmę do wiadomości ,że i tak się tego wszystkiego nie nauczę i pójdę spać. Dokładnie jak opisuje to obrazek z kwejka to ze mną jest tak samo. Przed snem zawsze napadają mnie myśli o Dawidzie, o Asi , o życiu. A o czym ja nie myślę za nim zasnę , poprzewracam się z dwie godziny i dopiero pójdę spać gdzieś o 1 -2 w nocy ewentualnie w ogóle jak za bardzo pogrążę się w moich rozmyślaniach. Jednego dnia po obejrzeniu komedii romantycznej: ,,Kobiety pragną bardziej'' płakałam całą noc , zresztą często zdarzało mi się płakać w nocy i miewałam koszmary, marzyłam o tym ,żeby moje życie było jak taka jedna wielka komedia romantyczna. Gdy poszłam na drugi dzień do szkoły z czerwonymi i zapuchniętymi oczami dziewczyny od razu do mnie z tekstem poleciały : ,, wyglądasz jakbyś płakała całą noc'' a ja się tylko roześmiałam i zaprzeczyłam oczywiście ,stwierdzając ,że po prostu jestem niewyspana. Co do koszmarów to niektórych nigdy nie zapomnę. Raz śniło mi się ,że widzę panią ,która siedzi na środku pokoju i rodzi dzieci a mąż dobija się do drzwi ,w końcu gdy udaje mu się przedostać odcina dzieciom głowy i odkłada na stos martwych niemowląt a potem kobieta znowu rodzi to było straszne obudziłam się wtedy cała spocona. Innym razem po horrorze ,,Koszmar z ulicy wiązów'' śniło mi się ,że dopadł nas- mnie I Asie Freddy i że zaczęłam być jego wspólnikiem i zabijać ludzi ,aż porwał moją przyjaciółkę i podciął jej gardło ,wtedy ja zaczęłam uciekać i jak biegłam stanęłam na środku drogi wyciągnęłam rękę, krzyknęłam Stop! I wtedy na chwile się zatrzymał by po chwili stanąć za mną i poderżnąć mi gardło. To jedne z moich koszmarów od których nie mogę się opędzić od pewnego czasu i mam już tego dosyć. Czasami specjalnie chodzę jak najpóźniej spać lub męcz się do rana byle nie zasnąć i żeby znowu nie musieć budzić się we łzach i cała spocona i wystraszona. Miewam też przyjemne sny w pewnym stopniu często śni mi się Dawid I nasze spotkania a czasem widzę jakieś sytuacje które w ogóle nie miały miejsca tylko raczej były marzeniem powstającym w mojej głowie typu sen w którym byłam z Dawidem I spędzaliśmy razem z rodziną jego I moją wigilie na której mi się oświadczył. Innym razem śniło mi się ,że jestem z nim w ciązy I nie miałabym nic przeciwko temu nawet na jawie ,może dziecko podczas wpadki by nas połączyło...eh ten mój tok myślenia.
Moja przyjaciółka zaczęła się odchudzać więc stwierdziłam ,że ja jestem gruba i to ja powinnam się odchudzić a że nie mam silnej woli i lubię się objadać to po jedzeniu wychodziłam na dwór pod pretekstem ,że idę pobiegać do lasu i jak już byłam na ścieżce to w krzakach zmuszałam się do zwymiotowania. Robiłam tak przez około 2 tyg ale zaczęło mnie boleć gardło i już miała dosyć tego sposobu nie lubiła tego uczucia ,gdy wkładałam palce do gardła, jakimś cudem się opamiętałam i po prostu zaczęłam mniej jeść słodyczy a przestałam z moim głupim pomysłem na wymiotowanie przecież nie chce zostać jakąś tam bulimiczką.
III Rozdział ,,przyjaciółka''
Wśród znajomych ,przy Asi ,rodzicach i w szkole udawałam ,że wszystko gra , uśmiechałam się fałszywie i nawet żartowałam a jeśli ktoś spytał mnie czy przypadkiem jest wszystko w porządku a zdarzało się to Asi np. To tylko wybuchałam śmiechem i nic nie potrafiłam powiedzieć. Gdy wracałam do domu wszystko było inaczej ,nie mogłam się doczekać ,aż zamknę się w pokoju na klucz ,puszczę głośno muzykę i zostanę sama w czterech ścianach tylko ja i moje myśli. Puszczałam przygnębiające piosenki i nadal takich słucham w sumie nie wiem po co one tylko jeszcze bardziej mnie dobijają gdy czuje się źle. Siadam w koncie łapie się często za kolana skulona i płaczę ,lubię się wypłakać jest mi wtedy lepiej.. ,,przyjaciółka'' tak mówię na moją kochaną żyletkę. Zaczęło się wszystko od dnia w którym dowiedziałam się ,że nigdy nie mogę liczyć na nic więcej niż przyjaźń ze strony Dawida. Wtedy ,gdy wróciłam do domu przypadkowo potłukłam szklankę i spojrzałam na szkło i nawet nie wiem kiedy ,nie wiem co we mnie wstąpiło i czemu – przejechałam szkłem po ręce i poczułam coś niebywałego ,coś czego się nie spodziewałam. Poczułam chwilową ulgę jak problemy odchodzą w niepamięć ,zrobiło mi się lepiej a widok cieknącej krwi nie wiedzieć czemu mnie uspokajała a byłam pewna ,że poczuje tylko ból. Asia kiedyś też używała ,,przyjaciółki'' ale przestała stwierdziła ,że to głupie i ,że tylko blizny po tym zostają i nie warto a ja ,ja nie potrafię przestać. Wtedy ,gdy pierwszy raz się pocięłam odczuwałam nie odpartą chęć by przeciąć skórę jeszcze raz i jeszcze raz ! Ale opanowałam się ,wytarłam krew popłakałam się i położyłam się próbując zasnąć. Jednocześnie byłam wtedy szczęśliwa i okropnie na siebie zła ,czułam do siebie obrzydzenie po tym co zrobiłam.... stwierdziłam ,że nigdy więcej tego nie zrobię ale to były tylko słowa prawda jest taka ,że jeśli raz spróbujesz i dowiesz się jaką to sprawia przyjemności i jak pomaga gdy czujesz się źle to ,to już nie potrafisz przestać ,już nie! Po jednym ze spotkań przedtem w czwórkę, po naszej jednej imprezie znowu się pocięłam , bo nie mogłam znieść myśli ,że Dawida nie ma obok mnie ,że nie wiem kiedy go znowu zobaczę. W końcu stało się to moim nałogiem , próbowałam rzucić to na każdy sposób lecz się nie dało po tygodniu ,dwóch wracało to dziwne uczucie te dziwne myśli : ,,muszę się pociąć ,a co mi tam''. Zaczęłam to robić nawet w szkolnej ubikacji ,gdzie tylko się dało i jak miałam potrzebę to było straszne. Kupiłam swoją pierwszą żyletkę w kiosku ,wypisywałam znaki na swoim ciele pojawił się też napis I LOVE YOU który nie chciał zejść ,napis jestem głupia i serduszko , zaczęłam używać bandaża ,żeby zakryć moje rany i plastrów ale Asia to i tak zauważyła jej reakcja to po prostu był szok. Kazała mi pokazać rękę ale wymusiłam na niej ,żeby o tym nikomu nie powiedziała bo to mi naprawdę pomaga. Stwierdziła ,że przesadzam i ,że muszę z tym skończyć tylko ja już nie widziałam bez codziennego spotkania z ,,przyjaciółką'' sensu w swoim życiu. Nie wracaliśmy do tego tematu ale miałam wrażenie ,że czasami ukradkiem mnie sprawdza. Nawet jeśli tak to nic nie znalazła bo zaczęłam się ciąć w miejscach nie widocznych dla ludzkiego oka na pierwszy rzut oka. Rodzice nic nie zauważali nawet się nie domyślali , w końcu ciągle siedziałam zamknięta w pokoju skąd mieli wiedzieć. A ja tak naprawdę wołałam o pomoc nieświadomie ale wołałam . Cięcie się to nie moda jak niektórzy Emo'' uważają to moim zdaniem choroba i to nieuleczalna. W Pewnych chwilach miałam ochotę udać się do psychologa ale po chwili myślałam : ,, w czym może pomóż mi taka rozmowa , już wolę zostać z tym sam na sam pośród czterech ścian''. Zaczęłam regularniej chodzić do kościoła , wręcz mnie tam ciągnęło. Wcześniej nienawidziłam tam przebywać, wykręcałam się jak mogłam ,żeby tylko nie pójść do kościoła i nie chodziłam miesiącami tylko czasami się tam udałam jak mnie zmuszono ,żeby np. Wyspowiadać się przed wigilią. A teraz gdy wchodziłam to nie wiem czułam się tam jak w domu wiem – to dosyć dziwne. Za którymś razem zdecydowałam się wyspowiadać ze wszystkich grzechów i podczas wymieniania grzechów ,wymieniłam także samookaleczenie – ten grzech wypowiedziałam bardzo szybko I był schowany pośród innych grzechów w środku gdy mówiłam,miałam wtedy nadzieje ,że ksiądz tego nie usłyszy. Wtedy się zaczęło , ksiądz mówił ,żebym szanowała swoje ciało ,że chciałby ze mną porozmawiać ale teraz nie ma jak i mówił bym udała się do psychologa bo on mi może pomóż i nie muszę się martwić o rodziców bo jego obowiązuje tajemnica spowiedzi a psychologa tajemnica lekarska. Gadaliśmy dosyć długo i bardzo miło mi się z nim rozmawiało ,potem miałam ochotę przyjść do niego i się wypłakać ,opowiedzieć mu o wszystkim ale nie odważyłabym się na coś takiego ,ta śmiała dziewczyna ,która niegdyś podbiegała do ludzi na ulicy ,żeby się z nimi zapoznać gdzieś zniknęła , to już nie ta sama osoba. Na mszy wbijałam sobie paznokcie w skórę i nie wiem do końca czemu to był mój taki odruch i miałam wrażenie ,że zauważył raz to ksiądz i przeszywał mnie wzrokiem ale wtedy schyliłam głowę na dół i wyszłam przed końcem mszy. W mojej głowie co raz częściej pojawiały się myśli samobójcze. Chodziłam na spacery oglądać pociągi i myślałam jak to by było jakbym się teraz położyła na torach ,co by było po śmierci ,przyszedł by ktoś na mój pogrzeb? I czy Dawid zatęskniłby choć trochę za mną ,czy może po miesiącu ,dwóch zapomniałby o mnie tak po prostu.. Gdy wychodzę z minibusu po szkole w drodze do domu to przechodzę powoli przez ulice z zamkniętymi oczami i powtarzam sobie : ,, Boże spraw niech teraz trzepnie mnie samochód ,Boże proszę!'' ale zawsze miałam pecha i nic nie jechało ,po wyjściu z zza busa. Tak jakby coś kazało mi jeszcze zostać tu na ziemi. Jakbym trafiła do szpitala i przeżyłabym to może zobaczyłabym komu tak naprawdę na mnie zależy i ile osób by mnie odwiedziło i martwiło się co się ze mną dzieje a ile opuściło. Innym razem gdy złapałam mega dołka i oglądałam zdjęcia Dawida na internecie przygotowałam sobie sznur i list pożegnalny na komputerze w którym były zawarte przeprosiny i wyjaśnienie ,że nikt nie jest winien mojej śmierci musiałam odejść miałam swoje powody a nie chciałam żeby ktoś czuł się winny.. Ale gdy założyłam sobie sznur na głowę i przymocowałam do żyrandola na suficie i podsunęłam krzesło ,to wtedy pomyślałam,że chce żyć i nie chce jeszcze umierać ,poczekam może jest jeszcze nadzieja ,że kiedyś coś do mnie on poczuje a jeśli nie to trudno byle żeby on był szczęśliwy. Popłakałam się po raz kolejny chciałam się zabić ale bałam się bólu i tego co będzie po śmierci ,podziwiam tych którzy popełnili samobójstwo za ich odwagę ja jestem zbyt słaba ,żeby się na to chyba zdobyć. Ale potem były kolejne próby . Raz byłam na imprezie na której Dawid tańczył z taką extra laską ,cały czas ich obserwowałam i zazdrościłam strasznie. Po powrocie do domu wzięłam żyletkę ale zadzwoniła przyjaciółka z prośbą żeby się spotkać, więc wyszłam na dwór – patrze a ona cała zapłakana bo pokłóciła się z rodzicami. Zaczęłam ją pocieszać i mówić ,że wszystko będzie dobrze to w końcu standardowe teksty i ją przytuliłam. Gdy wróciłam do domu i tak sięgnęłam po żyletkę i postanowiłam kolejny raz spróbować odebrać sobie życie. Chciałam podciąć żyły , jedno cięcie ,drugie cięcie i tak pogłębiałam robiło mi się gorąco i czułam ulgę jak zawsze. W końcu krew zaczęła lecieć gęsta jak nigdy i szybciej niż zwykle wystraszyłam się nie myślałam wtedy i wzięłam chusteczkę i zaczęłam tamować ,udało mi się powstrzymać krwawienie a gdy to zrobiłam znowu się załamałam ,że kolejny raz mi się nie udało. Innym razem nalałam sobie rozpuszczalnika do soku i popijałam taką miksturę cały dzień z nadzieją ,że coś się stanie ale nic mnie nie ruszyło jedyne co – to rozbolał mnie brzuch. Kolejnym razem zabrałam ibuprom i jakieś inne leki wyszło około z 30 tabletek ,miałam nadzieje ,że tyle starczy ,żeby przedawkować a tu nic , tylko czułam się po nich jak na haju i nic więcej. Po dwóch czy tam trzech miesiącach doszłam do wniosku ,że to głupie, w końcu mam rodzinę tak ... mam dom ,przyjaciółkę i wszystko czego mi trzeba. Takie myślenie doprowadziło do tego ,że przestałam się ciąć ale myśli samobójcze nie zniknęły czasem pojawiały się nagle bo życie bez Dawida nie miało dla mnie sensu. Wyrzuciłam żyletkę ,żeby mnie nie kusiło ale jeśli miałam taki dzień ,że byłam kompletnie załamana i nie kontrolowałam już siebie do końca to wystarczyło ,że rozbiłam słoik ,wzięłam cyrkiel lub nożyczki i bez ,,przyjaciółki'' też potrafiłam sobie poradzić..Zaczęłam prowadzić internetowego bloga w którym opisywałam swój każdy dzień i dokumentowałam każde nowe cięcie i stare też. W końcu doszło do dnia w którym obchodziłam jubileusz można powiedzieć ,bo wykonywałam setne cięcie i patrząc na blizny po dawnych ranach byłam co raz bardziej załamana ,zaczęłam się zastanawiać co jeśli nigdy nie znikną. Robiły się różowo -białe i po mimo upływu czasu zdawało mi się,że obiły się co raz bardziej widoczne. Blog mnie uspokajał a przynajmniej to jak pisałam ,mogłam się wygadać i dowiedziałam się,że nie jestem sama z taką sytuacją jak ja ,ludzie w komentarzach zaczęli mi opowiadać co się z nimi dzieje i o swoich uzależnieniach zaczęłam im doradzać a sama nie potrafiłam sobie poradzić nie którzy komentowali posty mówiąc : idź się lecz itp. Ale nie zwracałam na to uwagi. Eh nikomu nie życzę ,nawet najgorszemu wrogowi zakochać się bez wzajemności to najgorsze co może się człowiekowi przytrafić .Nie wiem kim jestem i jaka jestem.....popadam ze skrajności w skrajność jednego dnia ,przez jedną chwile nie mogę przestać się śmiać czuje ,że żyje i jestem szczęśliwa a po sekundzie w inny dzień nagle świat zakrywa gęsta mgła jest mi źle czuje ,że nie chce żyć i że nic nie ma sensu nie rozumiem już samej siebie. Jestem ciekawa co będzie dalej. Mam takie dni,gdy nie chce mi się robić nic. Gdy zastanawiam się po co żyć. Świat zdaje się mnie nie rozumieć a ja nie jestem nikomu potrzebna już. Tak czasami bywa,że nie wiem co zrobić i potrzebuje Ciebie by znów pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Zakochać się tak łatwo jest a poznać czy to miłość tak trudno.
Choć to trudno w chwili obecnej próbuje się jakoś trzymać i prowadzić w miarę normalne życie. Zaczęłam się więcej uczyć i co raz rzadziej spotykam się z Asią. Ostatnio w szkole urządzili akcje związaną z oddawaniem krwi jak się pójdzie to dostanie się czekoladki i jest dzień wolny od szkoły więc postanowiłam pójść i przyczynić się jakoś dobrze dla społeczeństwa może moja krew uratuje komuś życie. Na początku stwierdzili ,że jestem za chuda bo myślałam ,że ważę 48 kg ale po wejściu na wagę okazało się ,że 52,5 więc usiadłam na fotelu po zbadaniu przez lekarza i ukłuciu w palec igłą nie wiem po co ,nie wiedziałam o co w tym chodzi i zaczęłam się strasznie stresować i co sekundę pytałam się czy to będzie boleć?Po wbiciu już się uspokoiłam i nie wiem czemu ale dostałam ataku śmiechu ,każdy się stresował a ja się śmiałam , po pobieraniu wróciłam do domu i nie musiała wracać szkoły. Kolejny raz płaczę bez powodu , smutek wkradł się do mojej codzienności a sztuczny uśmiech przy innych osobach i gra tej szczęśliwej już tak męczy mnie. Ale jestem mistrzem ,mogłabym zostać aktorką nikt nie odkryje co czuje i że jest mi źle.....Myśli cały czas krążą w okół jednej osoby czy tak już będzie zawsze to mnie zadręcza... Nie wiem co mnie dopadło leżę całymi dniami na łóżku i nic nie robię ,nie mam ochoty z niego wstawać a na ekranie laptopa odbijają się moje spływające łzy. Boję się co będzie ......boję się naprawdę się boję ..... boję się bardzo i nie wiem co myśleć.....dziś jak szłam nawet myślałam nie nie będę się zabijać co będzie to będzie jak nie zdam matury wtedy się zabije a potem myślę nie nie chce nawet jej próbować zdawać boję się ,że zawiodę sama siebie i nie znajdę dobrej pracy i kiedyś skończę na ulicy ...Tak bardzo pragnę zobaczyć Pawła , widzieć jego uśmiech i śmiejące się oczka tak za tym tęsknie ,gdyby on wiedział co do niego czuje to pewnie nie chciał by się więcej ze mną zadawać dlatego muszę to ukrywać chce byśmy chociaż pozostali dobrymi przyjaciółmi. Jak pomyślę o tym ,że codziennie na nowo trzeba wstawać do szkoły i męczyć się na tych lekcjach czasami po 16 dopiero docierać do domu to normalnie rzygać się chce. Mam ochotę pójść na jakąś zabawę ,muszę sobie coś zorganizować bo zwariuję ,trzeba się trochę oderwać i znowu ,,żyć''.
Wśród znajomych ,przy Asi ,rodzicach i w szkole udawałam ,że wszystko gra , uśmiechałam się fałszywie i nawet żartowałam a jeśli ktoś spytał mnie czy przypadkiem jest wszystko w porządku a zdarzało się to Asi np. To tylko wybuchałam śmiechem i nic nie potrafiłam powiedzieć. Gdy wracałam do domu wszystko było inaczej ,nie mogłam się doczekać ,aż zamknę się w pokoju na klucz ,puszczę głośno muzykę i zostanę sama w czterech ścianach tylko ja i moje myśli. Puszczałam przygnębiające piosenki i nadal takich słucham w sumie nie wiem po co one tylko jeszcze bardziej mnie dobijają gdy czuje się źle. Siadam w koncie łapie się często za kolana skulona i płaczę ,lubię się wypłakać jest mi wtedy lepiej.. ,,przyjaciółka'' tak mówię na moją kochaną żyletkę. Zaczęło się wszystko od dnia w którym dowiedziałam się ,że nigdy nie mogę liczyć na nic więcej niż przyjaźń ze strony Dawida. Wtedy ,gdy wróciłam do domu przypadkowo potłukłam szklankę i spojrzałam na szkło i nawet nie wiem kiedy ,nie wiem co we mnie wstąpiło i czemu – przejechałam szkłem po ręce i poczułam coś niebywałego ,coś czego się nie spodziewałam. Poczułam chwilową ulgę jak problemy odchodzą w niepamięć ,zrobiło mi się lepiej a widok cieknącej krwi nie wiedzieć czemu mnie uspokajała a byłam pewna ,że poczuje tylko ból. Asia kiedyś też używała ,,przyjaciółki'' ale przestała stwierdziła ,że to głupie i ,że tylko blizny po tym zostają i nie warto a ja ,ja nie potrafię przestać. Wtedy ,gdy pierwszy raz się pocięłam odczuwałam nie odpartą chęć by przeciąć skórę jeszcze raz i jeszcze raz ! Ale opanowałam się ,wytarłam krew popłakałam się i położyłam się próbując zasnąć. Jednocześnie byłam wtedy szczęśliwa i okropnie na siebie zła ,czułam do siebie obrzydzenie po tym co zrobiłam.... stwierdziłam ,że nigdy więcej tego nie zrobię ale to były tylko słowa prawda jest taka ,że jeśli raz spróbujesz i dowiesz się jaką to sprawia przyjemności i jak pomaga gdy czujesz się źle to ,to już nie potrafisz przestać ,już nie! Po jednym ze spotkań przedtem w czwórkę, po naszej jednej imprezie znowu się pocięłam , bo nie mogłam znieść myśli ,że Dawida nie ma obok mnie ,że nie wiem kiedy go znowu zobaczę. W końcu stało się to moim nałogiem , próbowałam rzucić to na każdy sposób lecz się nie dało po tygodniu ,dwóch wracało to dziwne uczucie te dziwne myśli : ,,muszę się pociąć ,a co mi tam''. Zaczęłam to robić nawet w szkolnej ubikacji ,gdzie tylko się dało i jak miałam potrzebę to było straszne. Kupiłam swoją pierwszą żyletkę w kiosku ,wypisywałam znaki na swoim ciele pojawił się też napis I LOVE YOU który nie chciał zejść ,napis jestem głupia i serduszko , zaczęłam używać bandaża ,żeby zakryć moje rany i plastrów ale Asia to i tak zauważyła jej reakcja to po prostu był szok. Kazała mi pokazać rękę ale wymusiłam na niej ,żeby o tym nikomu nie powiedziała bo to mi naprawdę pomaga. Stwierdziła ,że przesadzam i ,że muszę z tym skończyć tylko ja już nie widziałam bez codziennego spotkania z ,,przyjaciółką'' sensu w swoim życiu. Nie wracaliśmy do tego tematu ale miałam wrażenie ,że czasami ukradkiem mnie sprawdza. Nawet jeśli tak to nic nie znalazła bo zaczęłam się ciąć w miejscach nie widocznych dla ludzkiego oka na pierwszy rzut oka. Rodzice nic nie zauważali nawet się nie domyślali , w końcu ciągle siedziałam zamknięta w pokoju skąd mieli wiedzieć. A ja tak naprawdę wołałam o pomoc nieświadomie ale wołałam . Cięcie się to nie moda jak niektórzy Emo'' uważają to moim zdaniem choroba i to nieuleczalna. W Pewnych chwilach miałam ochotę udać się do psychologa ale po chwili myślałam : ,, w czym może pomóż mi taka rozmowa , już wolę zostać z tym sam na sam pośród czterech ścian''. Zaczęłam regularniej chodzić do kościoła , wręcz mnie tam ciągnęło. Wcześniej nienawidziłam tam przebywać, wykręcałam się jak mogłam ,żeby tylko nie pójść do kościoła i nie chodziłam miesiącami tylko czasami się tam udałam jak mnie zmuszono ,żeby np. Wyspowiadać się przed wigilią. A teraz gdy wchodziłam to nie wiem czułam się tam jak w domu wiem – to dosyć dziwne. Za którymś razem zdecydowałam się wyspowiadać ze wszystkich grzechów i podczas wymieniania grzechów ,wymieniłam także samookaleczenie – ten grzech wypowiedziałam bardzo szybko I był schowany pośród innych grzechów w środku gdy mówiłam,miałam wtedy nadzieje ,że ksiądz tego nie usłyszy. Wtedy się zaczęło , ksiądz mówił ,żebym szanowała swoje ciało ,że chciałby ze mną porozmawiać ale teraz nie ma jak i mówił bym udała się do psychologa bo on mi może pomóż i nie muszę się martwić o rodziców bo jego obowiązuje tajemnica spowiedzi a psychologa tajemnica lekarska. Gadaliśmy dosyć długo i bardzo miło mi się z nim rozmawiało ,potem miałam ochotę przyjść do niego i się wypłakać ,opowiedzieć mu o wszystkim ale nie odważyłabym się na coś takiego ,ta śmiała dziewczyna ,która niegdyś podbiegała do ludzi na ulicy ,żeby się z nimi zapoznać gdzieś zniknęła , to już nie ta sama osoba. Na mszy wbijałam sobie paznokcie w skórę i nie wiem do końca czemu to był mój taki odruch i miałam wrażenie ,że zauważył raz to ksiądz i przeszywał mnie wzrokiem ale wtedy schyliłam głowę na dół i wyszłam przed końcem mszy. W mojej głowie co raz częściej pojawiały się myśli samobójcze. Chodziłam na spacery oglądać pociągi i myślałam jak to by było jakbym się teraz położyła na torach ,co by było po śmierci ,przyszedł by ktoś na mój pogrzeb? I czy Dawid zatęskniłby choć trochę za mną ,czy może po miesiącu ,dwóch zapomniałby o mnie tak po prostu.. Gdy wychodzę z minibusu po szkole w drodze do domu to przechodzę powoli przez ulice z zamkniętymi oczami i powtarzam sobie : ,, Boże spraw niech teraz trzepnie mnie samochód ,Boże proszę!'' ale zawsze miałam pecha i nic nie jechało ,po wyjściu z zza busa. Tak jakby coś kazało mi jeszcze zostać tu na ziemi. Jakbym trafiła do szpitala i przeżyłabym to może zobaczyłabym komu tak naprawdę na mnie zależy i ile osób by mnie odwiedziło i martwiło się co się ze mną dzieje a ile opuściło. Innym razem gdy złapałam mega dołka i oglądałam zdjęcia Dawida na internecie przygotowałam sobie sznur i list pożegnalny na komputerze w którym były zawarte przeprosiny i wyjaśnienie ,że nikt nie jest winien mojej śmierci musiałam odejść miałam swoje powody a nie chciałam żeby ktoś czuł się winny.. Ale gdy założyłam sobie sznur na głowę i przymocowałam do żyrandola na suficie i podsunęłam krzesło ,to wtedy pomyślałam,że chce żyć i nie chce jeszcze umierać ,poczekam może jest jeszcze nadzieja ,że kiedyś coś do mnie on poczuje a jeśli nie to trudno byle żeby on był szczęśliwy. Popłakałam się po raz kolejny chciałam się zabić ale bałam się bólu i tego co będzie po śmierci ,podziwiam tych którzy popełnili samobójstwo za ich odwagę ja jestem zbyt słaba ,żeby się na to chyba zdobyć. Ale potem były kolejne próby . Raz byłam na imprezie na której Dawid tańczył z taką extra laską ,cały czas ich obserwowałam i zazdrościłam strasznie. Po powrocie do domu wzięłam żyletkę ale zadzwoniła przyjaciółka z prośbą żeby się spotkać, więc wyszłam na dwór – patrze a ona cała zapłakana bo pokłóciła się z rodzicami. Zaczęłam ją pocieszać i mówić ,że wszystko będzie dobrze to w końcu standardowe teksty i ją przytuliłam. Gdy wróciłam do domu i tak sięgnęłam po żyletkę i postanowiłam kolejny raz spróbować odebrać sobie życie. Chciałam podciąć żyły , jedno cięcie ,drugie cięcie i tak pogłębiałam robiło mi się gorąco i czułam ulgę jak zawsze. W końcu krew zaczęła lecieć gęsta jak nigdy i szybciej niż zwykle wystraszyłam się nie myślałam wtedy i wzięłam chusteczkę i zaczęłam tamować ,udało mi się powstrzymać krwawienie a gdy to zrobiłam znowu się załamałam ,że kolejny raz mi się nie udało. Innym razem nalałam sobie rozpuszczalnika do soku i popijałam taką miksturę cały dzień z nadzieją ,że coś się stanie ale nic mnie nie ruszyło jedyne co – to rozbolał mnie brzuch. Kolejnym razem zabrałam ibuprom i jakieś inne leki wyszło około z 30 tabletek ,miałam nadzieje ,że tyle starczy ,żeby przedawkować a tu nic , tylko czułam się po nich jak na haju i nic więcej. Po dwóch czy tam trzech miesiącach doszłam do wniosku ,że to głupie, w końcu mam rodzinę tak ... mam dom ,przyjaciółkę i wszystko czego mi trzeba. Takie myślenie doprowadziło do tego ,że przestałam się ciąć ale myśli samobójcze nie zniknęły czasem pojawiały się nagle bo życie bez Dawida nie miało dla mnie sensu. Wyrzuciłam żyletkę ,żeby mnie nie kusiło ale jeśli miałam taki dzień ,że byłam kompletnie załamana i nie kontrolowałam już siebie do końca to wystarczyło ,że rozbiłam słoik ,wzięłam cyrkiel lub nożyczki i bez ,,przyjaciółki'' też potrafiłam sobie poradzić..Zaczęłam prowadzić internetowego bloga w którym opisywałam swój każdy dzień i dokumentowałam każde nowe cięcie i stare też. W końcu doszło do dnia w którym obchodziłam jubileusz można powiedzieć ,bo wykonywałam setne cięcie i patrząc na blizny po dawnych ranach byłam co raz bardziej załamana ,zaczęłam się zastanawiać co jeśli nigdy nie znikną. Robiły się różowo -białe i po mimo upływu czasu zdawało mi się,że obiły się co raz bardziej widoczne. Blog mnie uspokajał a przynajmniej to jak pisałam ,mogłam się wygadać i dowiedziałam się,że nie jestem sama z taką sytuacją jak ja ,ludzie w komentarzach zaczęli mi opowiadać co się z nimi dzieje i o swoich uzależnieniach zaczęłam im doradzać a sama nie potrafiłam sobie poradzić nie którzy komentowali posty mówiąc : idź się lecz itp. Ale nie zwracałam na to uwagi. Eh nikomu nie życzę ,nawet najgorszemu wrogowi zakochać się bez wzajemności to najgorsze co może się człowiekowi przytrafić .Nie wiem kim jestem i jaka jestem.....popadam ze skrajności w skrajność jednego dnia ,przez jedną chwile nie mogę przestać się śmiać czuje ,że żyje i jestem szczęśliwa a po sekundzie w inny dzień nagle świat zakrywa gęsta mgła jest mi źle czuje ,że nie chce żyć i że nic nie ma sensu nie rozumiem już samej siebie. Jestem ciekawa co będzie dalej. Mam takie dni,gdy nie chce mi się robić nic. Gdy zastanawiam się po co żyć. Świat zdaje się mnie nie rozumieć a ja nie jestem nikomu potrzebna już. Tak czasami bywa,że nie wiem co zrobić i potrzebuje Ciebie by znów pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Zakochać się tak łatwo jest a poznać czy to miłość tak trudno.
Choć to trudno w chwili obecnej próbuje się jakoś trzymać i prowadzić w miarę normalne życie. Zaczęłam się więcej uczyć i co raz rzadziej spotykam się z Asią. Ostatnio w szkole urządzili akcje związaną z oddawaniem krwi jak się pójdzie to dostanie się czekoladki i jest dzień wolny od szkoły więc postanowiłam pójść i przyczynić się jakoś dobrze dla społeczeństwa może moja krew uratuje komuś życie. Na początku stwierdzili ,że jestem za chuda bo myślałam ,że ważę 48 kg ale po wejściu na wagę okazało się ,że 52,5 więc usiadłam na fotelu po zbadaniu przez lekarza i ukłuciu w palec igłą nie wiem po co ,nie wiedziałam o co w tym chodzi i zaczęłam się strasznie stresować i co sekundę pytałam się czy to będzie boleć?Po wbiciu już się uspokoiłam i nie wiem czemu ale dostałam ataku śmiechu ,każdy się stresował a ja się śmiałam , po pobieraniu wróciłam do domu i nie musiała wracać szkoły. Kolejny raz płaczę bez powodu , smutek wkradł się do mojej codzienności a sztuczny uśmiech przy innych osobach i gra tej szczęśliwej już tak męczy mnie. Ale jestem mistrzem ,mogłabym zostać aktorką nikt nie odkryje co czuje i że jest mi źle.....Myśli cały czas krążą w okół jednej osoby czy tak już będzie zawsze to mnie zadręcza... Nie wiem co mnie dopadło leżę całymi dniami na łóżku i nic nie robię ,nie mam ochoty z niego wstawać a na ekranie laptopa odbijają się moje spływające łzy. Boję się co będzie ......boję się naprawdę się boję ..... boję się bardzo i nie wiem co myśleć.....dziś jak szłam nawet myślałam nie nie będę się zabijać co będzie to będzie jak nie zdam matury wtedy się zabije a potem myślę nie nie chce nawet jej próbować zdawać boję się ,że zawiodę sama siebie i nie znajdę dobrej pracy i kiedyś skończę na ulicy ...Tak bardzo pragnę zobaczyć Pawła , widzieć jego uśmiech i śmiejące się oczka tak za tym tęsknie ,gdyby on wiedział co do niego czuje to pewnie nie chciał by się więcej ze mną zadawać dlatego muszę to ukrywać chce byśmy chociaż pozostali dobrymi przyjaciółmi. Jak pomyślę o tym ,że codziennie na nowo trzeba wstawać do szkoły i męczyć się na tych lekcjach czasami po 16 dopiero docierać do domu to normalnie rzygać się chce. Mam ochotę pójść na jakąś zabawę ,muszę sobie coś zorganizować bo zwariuję ,trzeba się trochę oderwać i znowu ,,żyć''.
Załamanie
Chciałabym tylko na niego raz na kiedy spojrzeć na żywo jak się podczas uśmiechania się oczy zaczynają mu się śmiać i widać w nich promyki szczęścia , jak patrzy na mnie z taką miną ,że nie wie w sumie o co mi chodzi albo jak unika mojego wzroku choć nie wiem dlaczego......Czy jak mnie widzi przypomina sobie tamtą noc ? Czy może zapomniał o tym bo takie noce to dla niego są na każdej imprezie....a może to dla niego też było coś ,coś nowego..... Pomimo tego ,że ciągle rozmyślam o tym czy zerwać z nim kontakt czy nie, wiem że tego nie zrobię, bo po prostu nie potrafię a dlaczego nie wiem ...a może wiem ale nie chce dopuścić tego do wiadomości. Wiem jedno nie tracę nadziei jestem głupia i liczę na to ,że kiedyś coś do mnie poczuje. I wiem też jeszcze jedno ,że gdybym zerwała z nim kontakt to bym oszalała , psychicznie nie wyrobiłabym ..... teraz gdy nie widzę go czasami nawet miesiąc w pewnych chwilach mam załamke i nawet nie mogę spać bo non stop siedzi w mojej głowie ,przypomina mi się ile razem już przeżyliśmy i wszystkie spotkania i zastanawiam się co zrobić żeby znowu go zobaczyć. Bez niego, nie istnieje - bez niego odechciewa mi się żyć i wszystko traci sens.... bez niego zabiłabym się. Gdyby on nie chciał mnie więcej widzieć ,gdybym wiedziała ,że to koniec znajomość ,ze zostałam tylko ja i myśli o nim ,że zostały mi tylko zdjęcia i wspomnienia .... to ,to byłby koniec nie wiem jak i co bym zrobiła ale wiem jedno na 1000% długo bym już nie pożyła ...Mam ochotę zrobić coś ,żeby trafić do szpitala .....nie wiem co , cały czas rozmyślam szukam informacji w internecie.....chce tam trafić bo chce zobaczyć komu na mnie zależy ,kto mnie odwiedzi czy oprócz rodziców w ogóle ktoś by mnie odwiedził ,czy ktoś by się zainteresował czy raczej nawet by się o tym nie dowiedzieli ale chce by nie było widać ,że sama doprowadziłam się do jakiegoś stanu ,żeby lekarze tego nie wykryli,nie wiem co zrobić. Chce mi się strasznie płakać ,potrzebuje się do neigo przytulić - moim marzeniem w tej chwili jest by tylko przyszedł i zanim zasnę ucałował mnie w czoło ale to tylko marzenie.....Nigdy tak się nie stanie ,nigdy nie spędzimy ze sobą więcej niż pare godzin ...... Jesteśmy tylko przyjaciółmi a może aż ? Czy czymś więcej -- nie na pewno nie ,choć bym chciała. Poszłam na impreze na której był Dawid I Rafał , Asia nie mogła przyjść byłam sama. A oni cały czas mnie olewali I tańczyli w swoim gronie. Zrobiło mi sie smutno ,żeby nawet nei podeszli się przywitać ja tylko jak tańczyłam udawałam super szczęśliwą I im pomachałam. W końcu podszedł do mnie Dawid ale był już bardzo pijany I powiedział ,że chce ze mną o czymś pogadać. Aaa ! Nie lubię jak tak ktoś mówi bo od razu się stresuje I boję się o co chodzi. Ten wieczór był straszny , poszliśmy usiąść na zewnątrz klubu I zaczął mi nawijać jak bardzo jest zakochany w takiej jednej dziewczynie z mojej klasy ,czy nie mogłabym jej podpytać jakoś delikatnie czy go lubi. Błagał mnie ,żebym dała mu znać czy mam u niej jakieś szanse. Przy czym ściskał mnie za ręce a w jego oczach widział ten blask. Byłam już pewna on jest w niej zakochany tak jak ja w nim I że nie mam u niego szans bo on zawsze myślami będzie wracał do tamtej. Ja oczywiście powiedziałam ,że zrobię co w mojej mocy ,że mam nadzieje by się im ułożyło I zaczęłam go pocieszać bo zaczynał już prawie płakać więc musiałam go trochę ogarnąć. Dałam mu wodę z cytryną I zaprowadziłam do wc. Posiedział tam trochę ,aż zrobiło mu się lepiej. Najgorsza jednak była końcówka wieczoru. Powiedział mi ,że jestem nie zastąpiona ,że gdyby nie ja to nie wie co by czasami zrobił I mnie bardzo lubi. Powiedział też ,że cieszy się bo ma taką fajną przyjaciółkę...zdawałam sobie sprawę ,że pewnie na drugi dzień nawet tego nie będzie pamiętał więc się nie wysilałam tylko powiedziałam mu :,,też Cię lubię '' I tyle. Potem już przyjechał po mnie tata ,gdy wsiadłam do auto puściłam radio I nic się nie odzywałam całą drogę. W domu zamknęłam się jak zwykle w swoim pokoju I puściłam muzykę żeby zagłuszyć moje łzy. Po raz kolejny sięgnęłam po moją przyjaciółkę ,żeby choć przez chwile ból był mniejszy. Tego wieczoru obmyśliłam plan. Najpierw porozmawiałam z tą dziewczyną ,która podobała się Dawidowi ,okazało się ,że ona też się w nim buja I była szczęśliwa gdy jej powiedziałam co on mi powiedział. W sumie nie wiem czemu im pomagam. Może dlatego ,że choć wiedziałam ,że moje życie legnie teraz w gruzach to chodź on będzie szczęśliwy I po resztą nie potrafiłam patrzeć na jego łzy. Powiedziałam Dawidowi ,że ktoś chce się z nim zobaczyć nie wiedział ,że chodzi o tę dziewczynę. Umówiliśmy się w klubie pod dębami tym co zawsze na godz.20:00. Dzień przed zdobyłam przez moją koleżankę która załatwiała rożne tabletki I narkotyki w szkole I to rozprowadzała- tabletki, które zamierzałam następnego dnia przedawkować I odejść z tego świata. Tylko za nim odejdę chciałam jeszcze powiedzieć Dawidowi co do niego czuje. Dochodziła godzina 20:00 przyjechałam na miejsce ,on już tam czekał. ,,Dziewczyny'' jeszcze nie było. Spytał się mnie czy wszystko w porządku widocznie wyglądałam na zestresowaną albo coś. Powiedziałam ,że zaraz wrócę I musimy pogadać. Udałam się do toalety na szczęście nikogo nie było. Otworzyłam pierwszą kabinę , wiedziałam ,że to są moje ostatnie chwile I już długo nie pożyje. Nie mogłam się rozpłakać jeszcze nie teraz ,byłam twarda. Stresował mnie każdy hałas, spojrzałam na torebkę to w niej były one..otworzyłam ją I sięgnęłam po tabletki. Miałam dwa opakowania to chyba wystarczająco by mieć pewność ,że jak połknę to już mnei nie uratują. Wyjmowałam po kolei wszystkie ostrożnie tak żeby żadna nie upadła na ziemie I się nie zmarnowała, ręcę zaczęły mi się trząść a serce waliło mi jak młot. Teraz moje życie jest w moich rękach. Trzy...czte...ry I zaczęłam połykać jedna po drugiej znikała w wnętrzu mojego gardła. Był gorzkie I nie dobre ale wziełam wszystkie. Już nie było odwrotu ,nawet nie wiedziałam ile czasu mi zostało – wyszłam z toalety Dawid na mnie czekał, podeszłam do niego I zaczęłam mówić: ,, powiem ci coś teraz co Cię raczej z szokuje słuchaj uważnie ,bo drugi raz nie będę miała już szansy tego powtarzać I nie przerywaj mi! Odkąd Cię poznałam byłam w Tobie zakochana , podobasz mi się jasne I nie zmienię tego nigdy.. uwielbiam jak się śmieją twoje oczy a twoje usta dotykają moje. Gdy opowiadałeś mi jak to kochasz inne serce mi pękało ale robiłam wszystko żebyś był szczęśliwy tak jak dziś I mam nadzieje ,że będziesz. Zapomnij o mnie już na zawsze ,bo więcej się nie zobaczymy ,nie mogę już tego wytrzymać.'' On był z szokowany ,widać ,ze nie wiedział co ma powiedzieć w końcu byłam dla niego tylko przyjaciółką I nikim więcej. Zaczął szybko : ,, co ty wygadujesz dlaczego mielibyśmy już się nie zobaczyć,pogadajmy – naprawdę mnie kochasz?No nie czy on jest ciemny , nie na niby go kocham jak inaczej jak nie naprawdę. Powiedziałam to głośno I wyraźnie : ,,Tak kocham Cię I nie zdajesz sobie pojęcia jak bardzo'' Poczułam wtedy ból w brzuchu – zaczyna się pewnie już nie dużo mi zostało ale udawałam ,że wszystko gra, nie licząc łez które lały się strumieniami. Nagle stało się coś co wywróciło moją sytuację do góry nogami. Dawid po moim wyznaniu zamiast się zezłościć czy coś – uśmiechnął się ale był też zakłopotany. Zaczął mówić ,że do dziś nie zdawał sobie sprawy ,że tak naprawdę to mnie darzy prawdziwym uczuciem a koleżanka moja mu się tylko podoba,że to ze mną spędził mnóstwo nie zapomnianych chwil I w sumie czemu nie mielibyśmy spróbować być razem. Po chwili osunęłam się na parkiet , zobaczyłam przerażenie na twarzy Dawida nie wiedział co się dzieje.
On nic nie rozumiał ,widział jak opadam z sił I kazał zadzwonić po karetkę ,zobaczyłam nawet jak w jego oczach pojawiały się łzy I poczułam zapach jego perfum,pocałował mnie w czoło powtarzał: ,,wszystko będzie dobrze'' bo przecież skąd mógł wiedzieć ,że się myli.
Wtedy Samanta wszeptała swoje ostatnie słowa ,, dla nas już jest za późno – Przepraszam...kocham...''
Chciałabym tylko na niego raz na kiedy spojrzeć na żywo jak się podczas uśmiechania się oczy zaczynają mu się śmiać i widać w nich promyki szczęścia , jak patrzy na mnie z taką miną ,że nie wie w sumie o co mi chodzi albo jak unika mojego wzroku choć nie wiem dlaczego......Czy jak mnie widzi przypomina sobie tamtą noc ? Czy może zapomniał o tym bo takie noce to dla niego są na każdej imprezie....a może to dla niego też było coś ,coś nowego..... Pomimo tego ,że ciągle rozmyślam o tym czy zerwać z nim kontakt czy nie, wiem że tego nie zrobię, bo po prostu nie potrafię a dlaczego nie wiem ...a może wiem ale nie chce dopuścić tego do wiadomości. Wiem jedno nie tracę nadziei jestem głupia i liczę na to ,że kiedyś coś do mnie poczuje. I wiem też jeszcze jedno ,że gdybym zerwała z nim kontakt to bym oszalała , psychicznie nie wyrobiłabym ..... teraz gdy nie widzę go czasami nawet miesiąc w pewnych chwilach mam załamke i nawet nie mogę spać bo non stop siedzi w mojej głowie ,przypomina mi się ile razem już przeżyliśmy i wszystkie spotkania i zastanawiam się co zrobić żeby znowu go zobaczyć. Bez niego, nie istnieje - bez niego odechciewa mi się żyć i wszystko traci sens.... bez niego zabiłabym się. Gdyby on nie chciał mnie więcej widzieć ,gdybym wiedziała ,że to koniec znajomość ,ze zostałam tylko ja i myśli o nim ,że zostały mi tylko zdjęcia i wspomnienia .... to ,to byłby koniec nie wiem jak i co bym zrobiła ale wiem jedno na 1000% długo bym już nie pożyła ...Mam ochotę zrobić coś ,żeby trafić do szpitala .....nie wiem co , cały czas rozmyślam szukam informacji w internecie.....chce tam trafić bo chce zobaczyć komu na mnie zależy ,kto mnie odwiedzi czy oprócz rodziców w ogóle ktoś by mnie odwiedził ,czy ktoś by się zainteresował czy raczej nawet by się o tym nie dowiedzieli ale chce by nie było widać ,że sama doprowadziłam się do jakiegoś stanu ,żeby lekarze tego nie wykryli,nie wiem co zrobić. Chce mi się strasznie płakać ,potrzebuje się do neigo przytulić - moim marzeniem w tej chwili jest by tylko przyszedł i zanim zasnę ucałował mnie w czoło ale to tylko marzenie.....Nigdy tak się nie stanie ,nigdy nie spędzimy ze sobą więcej niż pare godzin ...... Jesteśmy tylko przyjaciółmi a może aż ? Czy czymś więcej -- nie na pewno nie ,choć bym chciała. Poszłam na impreze na której był Dawid I Rafał , Asia nie mogła przyjść byłam sama. A oni cały czas mnie olewali I tańczyli w swoim gronie. Zrobiło mi sie smutno ,żeby nawet nei podeszli się przywitać ja tylko jak tańczyłam udawałam super szczęśliwą I im pomachałam. W końcu podszedł do mnie Dawid ale był już bardzo pijany I powiedział ,że chce ze mną o czymś pogadać. Aaa ! Nie lubię jak tak ktoś mówi bo od razu się stresuje I boję się o co chodzi. Ten wieczór był straszny , poszliśmy usiąść na zewnątrz klubu I zaczął mi nawijać jak bardzo jest zakochany w takiej jednej dziewczynie z mojej klasy ,czy nie mogłabym jej podpytać jakoś delikatnie czy go lubi. Błagał mnie ,żebym dała mu znać czy mam u niej jakieś szanse. Przy czym ściskał mnie za ręce a w jego oczach widział ten blask. Byłam już pewna on jest w niej zakochany tak jak ja w nim I że nie mam u niego szans bo on zawsze myślami będzie wracał do tamtej. Ja oczywiście powiedziałam ,że zrobię co w mojej mocy ,że mam nadzieje by się im ułożyło I zaczęłam go pocieszać bo zaczynał już prawie płakać więc musiałam go trochę ogarnąć. Dałam mu wodę z cytryną I zaprowadziłam do wc. Posiedział tam trochę ,aż zrobiło mu się lepiej. Najgorsza jednak była końcówka wieczoru. Powiedział mi ,że jestem nie zastąpiona ,że gdyby nie ja to nie wie co by czasami zrobił I mnie bardzo lubi. Powiedział też ,że cieszy się bo ma taką fajną przyjaciółkę...zdawałam sobie sprawę ,że pewnie na drugi dzień nawet tego nie będzie pamiętał więc się nie wysilałam tylko powiedziałam mu :,,też Cię lubię '' I tyle. Potem już przyjechał po mnie tata ,gdy wsiadłam do auto puściłam radio I nic się nie odzywałam całą drogę. W domu zamknęłam się jak zwykle w swoim pokoju I puściłam muzykę żeby zagłuszyć moje łzy. Po raz kolejny sięgnęłam po moją przyjaciółkę ,żeby choć przez chwile ból był mniejszy. Tego wieczoru obmyśliłam plan. Najpierw porozmawiałam z tą dziewczyną ,która podobała się Dawidowi ,okazało się ,że ona też się w nim buja I była szczęśliwa gdy jej powiedziałam co on mi powiedział. W sumie nie wiem czemu im pomagam. Może dlatego ,że choć wiedziałam ,że moje życie legnie teraz w gruzach to chodź on będzie szczęśliwy I po resztą nie potrafiłam patrzeć na jego łzy. Powiedziałam Dawidowi ,że ktoś chce się z nim zobaczyć nie wiedział ,że chodzi o tę dziewczynę. Umówiliśmy się w klubie pod dębami tym co zawsze na godz.20:00. Dzień przed zdobyłam przez moją koleżankę która załatwiała rożne tabletki I narkotyki w szkole I to rozprowadzała- tabletki, które zamierzałam następnego dnia przedawkować I odejść z tego świata. Tylko za nim odejdę chciałam jeszcze powiedzieć Dawidowi co do niego czuje. Dochodziła godzina 20:00 przyjechałam na miejsce ,on już tam czekał. ,,Dziewczyny'' jeszcze nie było. Spytał się mnie czy wszystko w porządku widocznie wyglądałam na zestresowaną albo coś. Powiedziałam ,że zaraz wrócę I musimy pogadać. Udałam się do toalety na szczęście nikogo nie było. Otworzyłam pierwszą kabinę , wiedziałam ,że to są moje ostatnie chwile I już długo nie pożyje. Nie mogłam się rozpłakać jeszcze nie teraz ,byłam twarda. Stresował mnie każdy hałas, spojrzałam na torebkę to w niej były one..otworzyłam ją I sięgnęłam po tabletki. Miałam dwa opakowania to chyba wystarczająco by mieć pewność ,że jak połknę to już mnei nie uratują. Wyjmowałam po kolei wszystkie ostrożnie tak żeby żadna nie upadła na ziemie I się nie zmarnowała, ręcę zaczęły mi się trząść a serce waliło mi jak młot. Teraz moje życie jest w moich rękach. Trzy...czte...ry I zaczęłam połykać jedna po drugiej znikała w wnętrzu mojego gardła. Był gorzkie I nie dobre ale wziełam wszystkie. Już nie było odwrotu ,nawet nie wiedziałam ile czasu mi zostało – wyszłam z toalety Dawid na mnie czekał, podeszłam do niego I zaczęłam mówić: ,, powiem ci coś teraz co Cię raczej z szokuje słuchaj uważnie ,bo drugi raz nie będę miała już szansy tego powtarzać I nie przerywaj mi! Odkąd Cię poznałam byłam w Tobie zakochana , podobasz mi się jasne I nie zmienię tego nigdy.. uwielbiam jak się śmieją twoje oczy a twoje usta dotykają moje. Gdy opowiadałeś mi jak to kochasz inne serce mi pękało ale robiłam wszystko żebyś był szczęśliwy tak jak dziś I mam nadzieje ,że będziesz. Zapomnij o mnie już na zawsze ,bo więcej się nie zobaczymy ,nie mogę już tego wytrzymać.'' On był z szokowany ,widać ,ze nie wiedział co ma powiedzieć w końcu byłam dla niego tylko przyjaciółką I nikim więcej. Zaczął szybko : ,, co ty wygadujesz dlaczego mielibyśmy już się nie zobaczyć,pogadajmy – naprawdę mnie kochasz?No nie czy on jest ciemny , nie na niby go kocham jak inaczej jak nie naprawdę. Powiedziałam to głośno I wyraźnie : ,,Tak kocham Cię I nie zdajesz sobie pojęcia jak bardzo'' Poczułam wtedy ból w brzuchu – zaczyna się pewnie już nie dużo mi zostało ale udawałam ,że wszystko gra, nie licząc łez które lały się strumieniami. Nagle stało się coś co wywróciło moją sytuację do góry nogami. Dawid po moim wyznaniu zamiast się zezłościć czy coś – uśmiechnął się ale był też zakłopotany. Zaczął mówić ,że do dziś nie zdawał sobie sprawy ,że tak naprawdę to mnie darzy prawdziwym uczuciem a koleżanka moja mu się tylko podoba,że to ze mną spędził mnóstwo nie zapomnianych chwil I w sumie czemu nie mielibyśmy spróbować być razem. Po chwili osunęłam się na parkiet , zobaczyłam przerażenie na twarzy Dawida nie wiedział co się dzieje.
On nic nie rozumiał ,widział jak opadam z sił I kazał zadzwonić po karetkę ,zobaczyłam nawet jak w jego oczach pojawiały się łzy I poczułam zapach jego perfum,pocałował mnie w czoło powtarzał: ,,wszystko będzie dobrze'' bo przecież skąd mógł wiedzieć ,że się myli.
Wtedy Samanta wszeptała swoje ostatnie słowa ,, dla nas już jest za późno – Przepraszam...kocham...''
Zakończenie
Przyjechała karetka , Dawid na próżno z nadzieją ,że to coś pomoże wykonywał reanimacje. Lekarze podbiegli do ciała Samanty I gdy wszystko sprawdzili przekazali tylko informacje – nie da już się nic zrobić przykro mi. Dawid nie przestawał reanimować nie mogli go odciągnąć dopiero po pewnym czasie udało się go jako tako uspokoić. Lekarze zakryli workiem jej ciało I przewieźli do szpitala. Zostały wykonane badania by dowiedzieć się co spowodowało śmierć I udało im się to wykryć. Wszyscy byli zrozpaczeni ,nikt nie potrafił w to uwierzyć I nikt się nie spodziewał. Przecież to była normalna dziewczyna ,może miała swoje humorki ale jednak wydawało się ,że wszystko jest z nią w porządku. Dawid będzie teraz pod opieką psychologa bo jego rodzice boją się ,żeby nie zrobił nic głupiego. Rodzice Samanty nic nie podejrzewali no ale skąd mogli? Przecież ich jedyne rozmowy to było cześć,papa I może chwila jaka jest pogoda przy obiedzie. Po za tym przebywała zamknięta w 4 ścianach I nikt niczego nie podejrzewał. Gdy badano Samante ,lekarze zauważyli liczne nacięcia na skórze grubsze I mniejsze. Było ich tak dużo ,że można było stwierdzić ,że dziewczyna ta od dawna nie potrafiła sobie radzić sama z sowimi problemami. Takie osoby potrafią się kamuflować,są mistrzami aktorstwa w szczególności w udawaniu dobrej miny do złej gry. Na świecie jest wiele osób które wołają po cichu o pomoc,nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Lecz ludzie za bardzo są zajęci swoimi sprawami. Rozglądaj się w okół może ktoś właśnie Ciebie potrzebuje.
Przyjechała karetka , Dawid na próżno z nadzieją ,że to coś pomoże wykonywał reanimacje. Lekarze podbiegli do ciała Samanty I gdy wszystko sprawdzili przekazali tylko informacje – nie da już się nic zrobić przykro mi. Dawid nie przestawał reanimować nie mogli go odciągnąć dopiero po pewnym czasie udało się go jako tako uspokoić. Lekarze zakryli workiem jej ciało I przewieźli do szpitala. Zostały wykonane badania by dowiedzieć się co spowodowało śmierć I udało im się to wykryć. Wszyscy byli zrozpaczeni ,nikt nie potrafił w to uwierzyć I nikt się nie spodziewał. Przecież to była normalna dziewczyna ,może miała swoje humorki ale jednak wydawało się ,że wszystko jest z nią w porządku. Dawid będzie teraz pod opieką psychologa bo jego rodzice boją się ,żeby nie zrobił nic głupiego. Rodzice Samanty nic nie podejrzewali no ale skąd mogli? Przecież ich jedyne rozmowy to było cześć,papa I może chwila jaka jest pogoda przy obiedzie. Po za tym przebywała zamknięta w 4 ścianach I nikt niczego nie podejrzewał. Gdy badano Samante ,lekarze zauważyli liczne nacięcia na skórze grubsze I mniejsze. Było ich tak dużo ,że można było stwierdzić ,że dziewczyna ta od dawna nie potrafiła sobie radzić sama z sowimi problemami. Takie osoby potrafią się kamuflować,są mistrzami aktorstwa w szczególności w udawaniu dobrej miny do złej gry. Na świecie jest wiele osób które wołają po cichu o pomoc,nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Lecz ludzie za bardzo są zajęci swoimi sprawami. Rozglądaj się w okół może ktoś właśnie Ciebie potrzebuje.
Tak na początek:)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części niniejszej publikacji jest zabronione bez pisemnej zgody autora. Zabrania się jej publicznego udostępniania w Internecie oraz odsprzedaży zgodnie z Regulaminem Wydaje.pl.
Subskrybuj:
Posty (Atom)